Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wiatraki zablokują bazę F-35. "Państwo z dykty Tuska"

Baza dla F-35, jedna z największych inwestycji MON, jest prawie gotowa – informuje resort w odpowiedzi na pytania Mariusza Błaszczaka. – Tyle że budowane przez burmistrza Gryfic wiatraki zablokują możliwość korzystania z niej, a wojewoda nie robi nic, by tę inwestycję zablokować. To jest państwo z dykty Donalda Tuska – mówi poseł PiS Marek Gróbarczyk. Tarcza Wschód na większości odcinków to nie fortyfikacje i zapory, lecz magazyny – ujawnia poseł Śliwka. – Budujemy iluzję bezpieczeństwa. Przykład Świdwina pokazuje to najlepiej. Baza powstanie, ale korzystać się z niej nie da. Niby działamy na rzecz obrony, ale za chwilę okaże się, że jej realnie nie mamy – komentuje gen. Dariusz Wroński.

Generalny wykonawca deklaruje zachowanie umownych terminów wykonania obiektów infrastruktury oraz przekazania ich do użytkowania. Harmonogramy rzeczowofinansowe, określające daty graniczne realizacji robót związanych z przygotowaniem infrastruktury dedykowanej F-35 i FA-50, stanowią integralny element umów zawartych pomiędzy inwestorem a wykonawcą robót” – informuje wiceminister MON Paweł Bejda w odpowiedzi na interpelację szefa klubu parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka, który pytał resort o postęp prac przy budowie bazy lotnictwa wojskowego w Świdwinie.

Ta baza ma stanowić miejsce rozlokowania drugiej eskadry F35 – najnowocześniejszych samolotów polskiej armii. Baza zgodnie z harmonogramem ma być gotowa w przyszłym roku, tak by można przyjąć kolejne samoloty, zakontraktowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy w 2020 r. W tym roku w sumie mamy już mieć 14 takich maszyn. W 2027 r. przybędzie 12 kolejnych F-35. W latach 2028–2030 ostatnie dostawy uzupełnią flotę do 32 egzemplarzy.

Baza będzie, ale zablokowana

– To dobra wiadomość, że budowa bazy postępuje, ale ten sam MON nie potrafi zwalczyć samorządowej inwestycji, która tę budowaną za miliony bazę praktycznie wyłączy z użytkowania

– mówi „Codziennej” poseł Marek Gróbarczyk.

Jak pisaliśmy już obszernie w „Codziennej”, wiatraki planowane przez burmistrza Gryfic mierzące blisko 300 metrów wysokości zablokują samolotom możliwość swobodnego korzystania z lotniska w Świdwinie. Przygotowania planów miejscowych do budowy tych wiatraków ze strony burmistrza i rady Gryfic trwają – mimo jednoznaczego sprzeciwu MON.

– Dzieje się to przy całkowitej bierności wojewody. Najpierw MON nie wiedział o inwestycji w Gryficach. Kiedy poinformowałem o tym MON, resort zajął konkretne stanowisko, że na tę inwestycję się nie zgadza. Wojewoda jednak w ogóle się tym nie przejął, podobnie jak burmistrz. To jest przykład, że mamy państwo z dykty Donalda Tuska. Na dodatek w schyłkowej fazie tego rządu, gdzie każdy realizuje swoje interesy, dopóki „swoi” są przy władzy. Trudno inaczej wytłumaczyć pobłażanie dla burmistrza Gryfic i jego upór wbrew protestom armii

– mówi Gróbarczyk.

Tarcza... magazynowa

Wczoraj poseł PiS Andrzej Śliwka ujawnił, że Tarcza Wschód będzie nie szeregiem zapór i systemów obronnych, lecz na większości swojego przebiegu systemem magazynów.

– Rząd buduje propagandę na temat Tarczy Wschód znacznie szybciej, niż powstaje sama Tarcza

– wskazuje Śliwka.

Program, który ma objąć zabezpieczeniem 700 km granicy z Rosją i Białorusią, według danych, jakie ujawnia poseł PiS, będzie nie stałą linią obronną, ale siecią magazynów umocnień rozwijanych dopiero w sytuacji zagrożenia.

– W 2025 r. rząd informował o ok. 60 km „inżynieryjnie zabezpieczonej” granicy. Brzmi dobrze. Tyle że rzeczywista rozbudowa linearna (fizyczne wykonanie infrastruktury obronnej bezpośrednio w terenie, na określonym odcinku i wzdłuż określonej linii) obejmowało… jedynie ok. 10 km. Pozostałe ok. 50 km to materiały inżynieryjne zgromadzone w 13 składach i przeznaczone do wykorzystania w razie potrzeby

– ujawnia Śliwka i podkreśla, że te dysproporcje staną się jeszcze bardziej widoczne w tym roku.

Rząd chce mówić o zabezpieczeniu ponad 200 km granicy, ale tylko ok. 20 km ma stanowić dalsza rozbudowa linearna – czyli m.in. zapory, rowy, przygotowanie terenu i inne trwałe elementy kontrmobilności. Około 180 km ma być zabezpieczonych dzięki materiałom zgromadzonym w składach i przeznaczonym do rozwinięcia dopiero w sytuacji zagrożenia. To nie żart. Problem polega więc na tym, że w zbiorczych statystykach „zabezpieczenia granicy” zestawia się zarówno istniejącą infrastrukturę, jak i zdolność do jej przyszłego rozwinięcia. Dla rządzących zmagazynowanie materiałów potrzebnych do budowy umocnień jest równoznaczne z wybudowaniem Tarczy Wschód

– konkluduje Andrzej Śliwka.

Gotowanie żaby i kompromitacja MON

– Zamiast bezpieczeństwa budujemy jego iluzję. Jesteśmy jak powoli gotowana żaba, która nie orientuje się, jak skończy. Na pozór bowiem są inwestycje, jakieś działania. Jednak np. Świdwin to pokaz bezsilności i braku uznania tego, że to potrzeby bezpieczeństwa, potrzeby armii stanowią bezdyskusyjny priorytet. Baza powstanie, ale korzystać się z niej nie da. Niby działamy na rzecz obrony, ale za chwilę okaże się, że jej realnie nie mamy

– mówi „Codziennej” gen. Dariusz Wroński.

Po ujawnieniu informacji, że żadne główne miasto w Polsce nie ma stałej obrony przeciwrakietowej (o czym pisaliśmy szeroko we wczorajszej „Codziennej”), nadal nie ma odpowiedzi resortu obrony, co stało się z baterią Patriot, która została rozlokowana w 2023 r. pod Warszawą i miała ją chronić przed atakiem z powietrza.

Były szef MON Mariusz Błaszczak mówi o „absolutnej kompromitacji” MON i jej szefa Kosiniaka-Kamysza. – Kiedy cała Polska czekała na to, aż wyjaśni, dlaczego wycofano dyżur bojowy Patriotów spod Warszawy, Kosiniak-Kamysz zrobił partyjny wiec. Nie znamy nadal odpowiedzi na pytanie, dlaczego strategiczne obiekty w Warszawie nie są chronione systemami Patriot. Skoro zestawy są na wschodzie Polski, to dlaczego nie zadziałały, kiedy w naszą przestrzeń powietrzną wpadła ruska rakieta? Dlaczego wciąż nie ma sześciu dodatkowych baterii Patriot, które obiecywał Donald Tusk? – pyta Błaszczak.

Te pytania pozostają bez odpowiedzi.

– Na jakie pytania odpowiedzi dziś poznaliśmy? Że szef MON to partyjny aparatczyk, który na konferencję o bezpieczeństwie Polski zaprosił partyjnego kolegę Zgorzelskiego, który z bezpieczeństwem nie ma nic wspólnego. Kompletną kompromitacją była obecność na briefingu starosty płockiego Sylwestra Ziemkiewicza z PSL, który został prawomocnie skazany za jazdę po pijanemu

– podsumowuje Mariusz Błaszczak.

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska