Przedstawiciele Ruchu Obrony Granic, Klubów „Gazety Polskiej” oraz Solidarności Rolników Indywidualnych zapowiedzieli utworzenie przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów "miasteczka gniewu". Forma protestu przeciwko działaniom władzy została zablokowana przez stołeczny ratusz. W tej sprawie zostało złożone zażalenie, które dziś jest rozpatrywane w Sądzie Okręgowym w Warszawie.
Jak przekazali na antenie Telewizji Republika poseł Janusz Kowalski oraz Robert Bąkiewicz, ten drugi nie został dopuszczony do rozprawy, mimo że jest stroną. W końcu inicjator ROG wszedł na salę, ale jako członek widowni.
"To, co się dzieje w tej chwili na rozprawie, to jest coś wyjątkowego, z czym nie miałem do czynienia jeszcze wcześniej. Aż takiej arogancji.... Dlatego, że pani sędzia po prostu krzyczy na nas na wszystkich na wszystkich. Krzyczy, podniesionym głosem. Nie daje się wypowiedzieć mojemu pełnomocnikowi"
– relacjonował w wypowiedzi dla mediów Bąkiewicz.
Przerwa w rozprawie do 12.32! Walczymy o "Miasteczko Gniewu"! @ROGranic pic.twitter.com/1quBzAUKzD
— Janusz Kowalski 🇵🇱 (@JKowalski_posel) May 17, 2026
Poseł Kowalski oznajmił, że również po raz pierwszy widział takie zachowanie sędzi. - W ciągu ostatniego tygodnia mamy nie tylko atak na wolność mediów, ale mamy również atak na wolność zgromadzeń. Za chwileczkę nie będzie nawet można pełnomocnikom, czy w ogóle stronom, uczestniczyć w rozprawach - stwierdził.
"Tak się Tusk z Żurkiem przestraszyli tego miasteczka gniewu [...] że natychmiast uruchomili wszystkie swoje służby [...]tylko i wyłącznie, żeby zakazać tego miasteczka"
– oznajmił.