Niemiecka narracja historyczna zyskuje w Polsce potężnych sojuszników. Pretekstem do najnowszej odsłony „pedagogiki wstydu” stała się wydana w Niemczech książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe pt. „Polnische Bürgermeister und der Holocaust” (Polscy burmistrzowie i Holokaust). Autor stawia w niej tezę o rzekomej współodpowiedzialności polskich urzędników niższego szczebla za niemiecką machinę zagłady.
Polska Agencja Prasowa w swoim materiale promuje tezy, jakoby tematu tego „nie można zamiatać pod dywan”, cytując przy tym rzekomo reprezentatywną grupę badaczy. Problem w tym, że zapomniano poinformować czytelników o kluczowych powiązaniach swoich rozmówców. Portal Niezalezna.pl przyjrzał się ich biogramom.
Niemiecki Instytut i „Topografia Terroru”
Jednym z głównych autorytetów przywoływanych przez PAP jest prof. Robert Traba. Agencja przedstawia go jako historyka z Instytutu Studiów Politycznych PAN. Zapomniano jednak dodać, że Traba przez lata budował swoją karierę w oparciu o instytucje naszego zachodniego sąsiada.
Jak wynika z oficjalnych biogramów, w latach 1995–2003 był on zatrudniony w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie. To nie wszystko.
Został profesorem honorowym Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, a także wiceprzewodniczącym międzynarodowej rady fundacji „Topografia Terroru” w Berlinie.
Stypendysta z Monachium
Kolejnym ekspertem, który w depeszy PAP przekonuje, iż "petycje nie są konstruktywnym sposobem uczestnictwa w debacie historycznej i zazwyczaj wyrażają aprioryczne nastawienie, a nie odnoszą się do meritum sporu", jest prof. Piotr M. Majewski.
Kim jest ten historyk? To postać doskonale znana z czasów rządów PO-PSL. W latach 2008–2011 – a więc w okresie niesławnego „resetu” z Rosją – był doradcą premiera Donalda Tuska w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Jego związki z Niemcami są równie silne. W latach 2006 i 2007 był stypendystą Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium. Obecnie, od 6 czerwca 2024 roku, pełni funkcję współprzewodniczącego Zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Warto też dodać, że Majewski w latach 2009–2017 był zastępcą dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, kierowanego wówczas przez Pawła Machcewicza, twórcę narracji, która wielokrotnie budziła sprzeciw polskich patriotów.
Historia po niemiecku
Trzecim rozmówcą PAP jest dr Łukasz Krzyżanowski. Także w jego przypadku próżno szukać w depeszy informacji o zagranicznym finansowaniu jego badań. Tymczasem fakty mówią same za siebie: od 2021 roku jest on stypendystą w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie.
Wcześniej, w latach 2016–2018, odbywał staż typu „postdoc” w Osteuropa-Institut na Freie Universität Berlin w ramach programu Marie Curie.
W rozmowie z PAP Krzyżanowski mówi, że książka Rossolińskiego-Liebie powinna się ukazać jak najszybciej w języku polskim. I dodaje:
Szum medialny, polityczny, prawny i głosy oburzenia osób, które książki nie czytały, trudno traktować jako dyskusję naukową, nawet jeśli swoje oburzenie wyrażają osoby ze stopniami naukowymi, ale które nie prowadziły badań nad okupacją i nie znają języka niemieckiego, w którym książka została opublikowana.
Dyrektor od usuwania Ulmów i Pileckiego
Listę zamyka prof. Rafał Wnuk, obecny dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. To postać, która w ostatnich miesiącach stała się symbolem walki z polską pamięcią narodową.
Przypomnijmy: to właśnie po objęciu stanowiska przez niego stanowiska dyrektora z wystawy głównej gdańskiego muzeum zniknęły portrety rtm. Witolda Pileckiego, św. o. Maksymiliana Kolbego oraz wielkoformatowa fotografia błogosławionej rodziny Ulmów. Kiedy wybuchł społeczny protest przeciwko cenzurowaniu polskich bohaterów, władze muzeum nazwały apele o przywrócenie tych postaci... „szantażem patriotycznym”. Dziś ten sam człowiek poucza Polaków o konieczności debaty nad książką poświęconą rzekomej kolaboracji Polaków z niemieckimi nazistami.
Na koniec zaznaczmy, że badając rzekomą kolaborację Polaków z III Rzeszą, sam Grzegorz Rossoliński-Liebe był stypendystą Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie – placówki finansowej przez Federalne Ministerstwo ds. Edukacji i Nauki.