Jak wynika z policyjnych ustaleń, w miejscowości Dąbrowa Tomaszowska samochód marki BMW jadący w stronę Tomaszowa wjechał w tył toyoty jadącej w tym samym kierunku.
W konsekwencji zderzenia oba pojazdy wylądowały w rowie. W momencie kiedy policjanci i strażacy przyjechali na miejsce kierujący z bmw, mieszkaniec pow. Krasnostawskiego uciekł do lasu. Część ratowników została z rannymi do przybycia karetki pogotowia, a pozostali ruszyli w ślad za uciekinierem.
- relacjonuje policja.
Jak się później okazało 18-latek dobiegł do stadniny koni i tam ukradł zaparkowane na parkingu renault, które podczas ucieczki, również rozbił.
Szybka reakcja policjantów, przy pomocy osoby postronnej, doprowadziła do zatrzymania zbiega w miejscowości Łaszczów. Po zbadaniu stanu trzeźwości okazało się, że mężczyzna ma 0,70 promila.
- informuje policja.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Zatrzymany 18-latek przekonywał funkcjonariuszy, że nie jechał ani BMW, ani ukradzionym samochodem marki renault i to nie on rozbił te dwa auta.
Cały czas tłumaczył, że został porwany.
Policjanci wyjaśniają okoliczności w jakich doszło do tych dwóch zdarzeń a zatrzymany został osadzony w areszcie policyjnym.