O systemie POLSUW głośno było w 2019 r. Wtedy zarząd PKP poinformował, że kupuje zestaw kołowy ze zmiennym rozstawem kół. Była to bardziej nowoczesna wersja systemu SUW 2000, który opracował dr inż. kolejnictwa Ryszard Suwalski.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
PKP kupuje patenty
Celem tego systemu jest to, aby możliwa była szybka zmiana rozstawu osi w pojeździe szynowym. Dla naszego kraju ma to kluczowe znaczenie, bo jesteśmy pod tym względem położeni na granicy zasięgu torów europejskich o rozstawie 1435 mm. Za naszą wschodnią granicą pociągi jeżdżą po szerokich torach o rozstawie 1520 mm. W przeszłości miało to znaczenie militarne. Dzisiaj częściej jest po prostu utrudnieniem logistycznym.
System POLSUW zakłada, że pociąg będzie po prostu najeżdżał na rozstawnię z prędkością 30–40 km/h i automatycznie zwiększał i zmniejszał rozstaw kół. To skracałoby proces przejazdu przez granicę od 2 do 4 godzin.
Rok 2019 wydawał się przełomowy. PKP kupiły patenty i dokumentacje, aby wdrożyć projekt. Po zmianie władzy wszystko zostało zarzucone.
Nie poinformowano jednak o wygaszeniu projektu od razu. Najpierw przez cały 2024 r. i do grudnia 2025 r. informowano, że wszystko jest rozwijane, a prace trwają. Zaczęły się jednak schody, a w kwietniu 2025 r. mówił o tym w Sejmie prezes zarządu PKP Intercity Janusz Malinowski.
– Należy bardzo ubolewać, że idea i projekt dr. inż. Suwalskiego – tak mogę powiedzieć – w Polsce przepadł. W mojej ocenie, w ocenie inżyniera, w tej chwili jest on nie do odbudowy. Dokumentacja, którą pozyskało PKP, jest dalece niekompletna. Dokumentacji technologicznej wykonania praktycznie brak. W Polsce nie ma podmiotu, który podjąłby się wykonania zestawu kołowego z rozstawem kół. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja ze stanowiskiem przestawczym, dla którego praktycznie nie ma żadnej dokumentacji
– powiedział w Sejmie Malinowski.
– System upadł z wielu przyczyn, może zależnych od strony polskiej, ale nie tylko. Nie chcę tutaj nikogo oceniać. System ten cały czas był jeszcze w eksploatacji nadzorowanej. Wynikły tam pewne problemy. Swego czasu był m.in. wypadek na Ukrainie – opowiadał Malinowski.
Hiszpanie ostrzą zęby
Projekt, którego my nie realizujemy, przejmują za to chętnie Hiszpanie i Ukraińcy. W marcu tego roku podpisano w Madrycie odpowiednie porozumienia.
„Ukrzaliznycia (UZ) – państwowa spółka zarządzająca infrastrukturą kolejową Ukrainy i obsługująca transport kolejowy zarówno dla pasażerów, jak i towarów – podpisała dziś umowę handlową z hiszpańską firmą TRIA na niezwrotną eksploatację linii FIEM o wartości 5 479 625 euro. Kontrakt ten sfinansuje pilotażowy projekt mający na celu wdrożenie technologii automatycznej zmiany rozstawu torów dla pociągów towarowych na Ukrainie, łącząc istniejącą sieć o rozstawie torów 1520 mm (rozstaw sowiecki) z hiszpańską siecią o rozstawie 1668 mm oraz europejską siecią standardową 1435 mm. Ta technologiczna elastyczność zwiększy łączność kolejową na całym terytorium Ukrainy”
– czytamy na stronie rządu hiszpańskiego.
Sprzedaż dokumentacji
To jednak jeszcze nic. Jak czytamy w odpowiedzi na interpelację Michała Moskala z PiS, Polska szuka chętnych na sprzedaż własnej technologii.
Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
🗣️ PROF. RYSZARD LEGUTKO Z APELEM DO PRAWICY
— GP Codziennie (@GPCodziennie) July 27, 2026
Nie kontynuujmy tej wojny. Najważniejszym celem jest odsunięcie Tuska od władzy❗️
Sprawdź najnowsze wydanie #GPcodziennie❗️
Wersja elektroniczna 💻 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/7cF7pVnajm