Nagroda Polonicus jest przyznawana przez Polonię europejską, a jej inicjatorem jest działający w Akwizgranie Instytut Polonicus. Nagroda rozdawana jest od 2009 r., a wśród jej laureatów znaleźli się - uwaga - Lech Wałęsa, Agnieszka Holland, Leszek Balcerowicz, Róża Thun czy Krystyna Janda. W tym roku za promowanie Polski w Europie został nagrodzony... Donald Tusk.
- Nagradzamy Donalda Tuska jako charyzmatycznego polityka europejskiego formatu
- stwierdził w laudacji przewodniczący jury nagrody, Wiesław Lewicki.
W swoim krótkim wystąpieniu po odebraniu statuetki, Tusk przestrzegał przed "lunatykami", mającymi "doprowadzić Europę do nieszczęścia".
- Stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej to nie moja meta
- padło nagle z ust Tuska. Choć w świetle niedawnych spekulacji te słowa jednoznacznie można było odczytać jako zapowiedź startu przewodniczącego Rady Europejskiej w wyborach prezydenkich w Polsce, sam Tusk w wywiadzie z DW zarzekał się, że "nie o to chodzi".
- Naprawdę - myślałem o tym, że nie dokonam żywota w Brukseli. Że moje miejsce na ziemi jest gdzie indziej, moja meta jest gdzie indziej, w Gdańsku, Sopocie z wnukami. A co do przyszłości zawodowej - ja na razie mam jeszcze kawałek czasu i kawałek roboty do wykonania
- powiedział w rozmowie z dziennikarzami.
- Można odnaleźć też bardzo fajne życie poza nią [Polską - red.], ale warto zawsze pamiętać, ze to jest to miejsce, gdzie trzeba prędzej czy później wrócić
- dodał.
Komentując fakt, że otrzymał nagrodę za promowanie Polski, Tusk stwierdził:
- Wszyscy Polacy, niezależnie gdzie i od jakiego czasu żyją, bardzo chcą czuć dumę, że są Polakami. I mam taką nadzieję, że uznają, że ja coś robię dla dobrej reputacji Polski i to aprobata dla tego, co dla tej dobrej reputacji, dobrej opinii o Polsce robię.