Gdy spojrzeć na to, w jaki sposób państwo polskie potraktowało ubiegły rok, jeśli chodzi o kwestie rocznic, to mówiąc delikatnie optymizmem to nie napawa.
Już rocznica koronowania Bolesława Chrobrego na pierwszego króla Polski – to był blamaż zupełny. Instytucje rządowe obudziły się na kilka tygodni przed wielką datą, naprędce coś szykowano, i wreszcie tysiąclecie korony polskiej uświetnił koncert na stadionie narodowym… Społeczeństwo zapamięta z tego zapewne lansujących się wówczas rekonstruktorów z Gwiezdnych Wojen i łażących tu i ówdzie stormtrooperów.
Dzięki Bogu, iż wobec takiego zagrożenia historyczną „amnezją” państwową mamy przeciwwagę – prezydenta Karola Nawrockiego.
To pałac prezydencki przejmuje obecnie rolę ośrodka dbającego o pamięć i tożsamość. To przedstawiciele prezydenta troszczą się o godne uczczenie ważnych rocznic, czy bohaterów Niepodległej. To oni pamiętają o rocznicy śmierci Piłsudskiego, Dmowskiego, czczą Powstańców Wielkopolskich i Listopadowych. Ważne, że wraz z prezydentem do jego kancelarii przeszły z IPN takie postaci, jak Rafała Leśkiewicz, Agnieszka Jędrzak, czy Jan Józef Kasprzyk. Stanowią oni wszyscy, wraz z innymi doradcami, ważną część prezydenckiego ośrodka władzy, zamieniając go w Centrum Narodowej Pamięci.
I kwestia ta jest równie ważna, jak bieżąca polityka, te czy inne ustawy, gospodarka, bezpieczeństwo, sprawy międzynarodowe.
Nie bez kozery naszym przywódcą jest ktoś, kto rozumie, jak ważną dla życia narodu i państwa jest historia. W zakresie symbolicznym nie mam więc obaw: pałac prezydencki zadba o to, żeby i w nadchodzącym roku budować pamięć przez upamiętnianie ważnych rocznic i wydarzeń.
Jak jednak wyglądać będzie sprawa innych elementów polityki pamięci? Muzeów, badań naukowych, środków na realizację projektów historycznych? Tu niestety obaw się nie pozbędziemy. I tak dziękujmy Bogu, że mamy takiego prezydenta, a dzięki niemu Centrum Narodowej Pamięci w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu.