Grzegorz Schetyna i jego partyjni koledzy wciąż kombinują, kogo by tu do przyjąć pod swe skrzydła, byle tylko wygrać z PiS. Było przymierzanie się do koalicji z SLD, a nawet Robertem Biedroniem. Ostatecznie okazało się, że przez taki "romans" PO straciło swojego najwierniejszego koalicjanta - PSL.
Polityk PO Grzegorz Furgo uważa, że jego partia pójdzie do wyborów sama. Zastrzega jednocześnie, że nie siedzi w głowie Grzegorza Schetyny. Okazuje się, że realny wpływ na decyzję PO mają Ludowcy.
Najbardziej czytelny chyba znak. Nie ma PSL-u, to nie ma wielkiej koalicji
– stwierdził Grzegorz Furgo.
Na listach PO znajdą się za to miejsca dla polityków Nowoczesnej, bo jak przyznaje Furgo, "w ramach Koalicji Europejskiej bez PSL-u Nowoczesna już jest częścią Platformy".