"Proces naprawczy nie został zakończony. Konieczne są zdecydowane dobre rozwiązania, które wyprowadzą zakład na prostą. Strajk rozpoczął się w środę. Na razie nie wiemy, jak długo może potrwać. Nie wstrzymujemy pracy, ale wszystkie zadania są wykonywane bardzo skrupulatnie"
– powiedział Stanisław Głowacki, szef "Solidarności" w zakładzie.
Zaznaczył, że pracownicy oczekują zmian w zarządzie spółki. "W zakładzie panuje chaos organizacyjny, boimy się po prostu o swój zakład, miejsca pracy" – oświadczył.
Konkurs na stanowisko prezesa Mesko został ogłoszony w grudniu ubiegłego roku - do tej pory nie został rozstrzygnięty. W tym czasie nasilił się spór w zakładzie – związkowcy zarzucali zarządowi m.in przerost zatrudnienia na stanowiskach kierowniczych. Niedługo później władze spółki zwolniły z pracy brata przewodniczącego "Solidarności".
Posądzano go "nieprawidłowości polegających na niedopełnieniu obowiązków" i "zawyżanie kosztów przedsięwzięć". Brat związkowca pracował na stanowisku dyrektora zakładu utrzymania ruchu i inwestycji.
Zmiany nastąpiły również w kierownictwie spółki. Pod koniec lutego z funkcją wiceprezesa Mesko pożegnał się Gabriela Nowina-Konopka. "Uważamy to za krok w dobrą stronę. Jednak naszym zdaniem proces naprawczy na tym etapie się nie zakończył" - powiedział Głowacki.
Międzyzakładowy Komitet protestacyjny w Mesko zaznacza, że na skutek strajku włoskiego produkcja zakładu nie jest zagrożona.
Jak poinformowała Polska Grupa Zbrojeniowa, rada nadzorcza Mesko S.A. przesłuchała część kandydatów na stanowiska prezesa zarządu, członka zarządu ds. rozwoju oraz członka zarządu ds. finansowych Mesko S.A., na które trwa postępowanie konkursowe.
– przekazano.
Mesko SA z siedzibą w Skarżysku Kamiennej rozpoczęła działalność w 1924 r. początkowo, jako Państwowa Fabryka Amunicji. Spółka jest producentem amunicji i rakiet używanych m.in. przez Siły Zbrojne RP. Spółka produkuje także komponenty dla największych koncernów zbrojeniowych na świecie. Od 2015 r. Mesko jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej.