"Wartość rodzimej produkcji branży - w kraju działa około 120 wytwórców - przekroczyła w 2018 roku 1,8 mld zł (ponad dwa razy więcej niż w 2005 r.). W miarę zwiększenia produkcji elementy złączne stały się też polskim hitem eksportowym" - czytamy w "Pulsie Biznesu".
Jak zaznacza "PB" chodzi o powszechnie znane śruby i nakrętki, nity, sworznie, opaski zaciskowe, różnego rodzaju wkręty, wpusty, czy zaciski.
Z informacji "PB" wynika, że w ciągu kilkunastu lat eksport z tego sektora wzrósł ponad trzykrotnie i w zeszłym roku przekroczył 1,82 mld zł. Natomiast na pierwszym miejscu nadal są Niemcy - 38,5 proc. eksportu, dalej Wielka Brytania - 7,4 proc. oraz Czechy i Słowacja - po 5 proc.
Jak podaje "PB" polski rynek elementów złącznych na koniec zeszłego roku był wart ponad 4 mld zł, co daje Polsce piątą pozycję w Unii Europejskiej.
"Jeszcze dwa lata temu byliśmy szóstym rynkiem na kontynencie, jednak znajdująca się przed nami Hiszpania nie rozwijała się i ją wyprzedziliśmy. W ciągu najbliższych dwóch-trzech lat możemy przegonić Wielką Brytanię, a za pięć być może także Francję" - mówi cytowany przez "PB" przedstawiciel branży i redaktor naczelny branżowego magazynu "Fastener" Marek Łangalis.
Jak pisze gazeta oznaczałoby to, że Polska stanie się trzecim co do wielkości - po Niemczech i Włoszech - rynkiem elementów złącznych w Unii Europejskiej. Branżę czekają jednak spore wyzwania, jak np. znalezienie odbiorców z nowych sektorów przemysłowych.