Jak powiedział Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, na wstępnym etapie prokurator zlecił zabezpieczenie niezbędnych śladów.
- Dziś pod nadzorem prokuratora z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa na miejscu odbywają się szczegółowe oględziny, mające na celu wyjaśnić szczegółowy przebieg, jak i przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Prokurator zlecił zabezpieczenie do sekcji zwłok 11-letniego chłopca i jego 38-letniej matki
- powiedział.
Dodał, że trwa gromadzenie materiału dowodowego i na obecnym etapie badane są wszelkie wersje. Ze wstępnych ustaleń służb ratowniczych wynikało, że przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej. Taką informację przekazano w sobotę rano.
- Wersja dotycząca pożaru paneli fotowoltaicznych wydaje się najmniej prawdopodobna, tym niemniej weryfikacji procesowej podlegać będzie to dopiero w momencie, kiedy materiał będzie kompletny i uda się zgromadzić całość materiału
- powiedział prokurator Meler.
Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak powiedział, że na budynku, gdzie wybuchł pożar, nie ma paneli, więc na pewno nie były one przyczyną pożaru.
Do zdarzenia doszło w piątek przed godz. 15 w domu jednorodzinnym w Myjomicach koło Kępna przy ul. Jeżynowej. Policja i straż pożarna zostały zawiadomione, że z domu wydobywają się kłęby dymu. Po przyjeździe na miejsce ustalono, że bezogniowy pożar zaczął się na poddaszu.
Rzecznik prasowy kępińskiej straży pożarnej st. kpt. Paweł Michalski poinformował, że wszystkie znajdujące się tam rzeczy zaczęły żarzyć się bez płomienia, wydzielając trujące gazy. W tym czasie w domu było pięć osób - rodzice z trojgiem dzieci w wieku 1, 4 i 11 lat. 46-letni mężczyzna wyniósł z domu najmłodsze dzieci, ale kobieta i 11-letni chłopiec stracili przytomność. Z pomocą przyszli strażacy, którzy ich wynieśli.
Po trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji 38-letnią matkę przewieziono do kępińskiego szpitala. Chłopiec zmarł. W nocy w sobotę zmarła jego matka.
Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kępnie. Rzecznik straży powiedział PAP, że w domu nie było zamontowanych czujek dymu.
Krzysztof Godek, drugi zastępca burmistrza Kępna, powiedział, że pracownicy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej zaoferują rodzinie opiekę psychologiczną i pomoc przy usuwaniu skutków pożaru.