Wojna w PSL zagrozi Tuskowi » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Skompromitowany Łączewski mąci ws. Smoleńska. Sędzia Wytrykowski dla "GPC": Próbuje wpłynąć na wynik wyborów

Wojciech Łączewski nie przestaje jątrzyć. Były sędzia, który odszedł z zawodu w atmosferze skandalu, po raz kolejny snuje opowieść o rzekomej ostatniej rozmowie prezesa PiS z bratem, śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim, pomimo że jego rewelacje zostały już zdementowane. - Po kazusie byłego sędziego, któremu ostatnio Prokuratura Krajowa postawiła zarzuty szpiegostwa, to kolejny przypadek skłaniający do zastanowienia się, czy kandydaci do urzędu sędziego są odpowiednio weryfikowani - zauważa w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, Konrad Wytrykowski.

Były sędzia Wojciech Łączewski
Igor Smirnow - Gazeta Polska

Co pewien czas Wojciech Łączewski, były sędzia orzekający w warszawskim sądzie, staje się gwiazdą liberalno-lewicowych mediów, choć właściwie ciągle opowiada tę samą historię o własnych „zasługach” w skazaniu byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, oraz funkcjonariuszy CBA biorący udział w wyjaśnianiu afery gruntowej.

„Dziwi mnie aktywność medialna byłego sędziego oparta na wiedzy, jaką pozyskał on podczas pełnienia pracy sędziego i która objęta jest nie tylko tajemnicą służbową, ale też stanowi informacje niejawne. Po kazusie byłego sędziego, któremu ostatnio Prokuratura Krajowa postawiła zarzuty szpiegostwa, to kolejny przypadek skłaniający do zastanowienia się, czy kandydaci do urzędu sędziego są odpowiednio weryfikowani”

– podkreśla w rozmowie z „GPC” Konrad Wytrykowski, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.

Tym razem Łączewski w wywiadzie dla Wp.pl stwierdził, jakoby znał treść ostatniej rozmowy telefonicznej pomiędzy śp. prezydentem Lechem Kaczyński a jego bratem, prezesem PiS. Podobną narrację narzucał cztery lata temu w „Gazecie Wyborczej”. Natomiast poseł Małgorzata Wassermann pod koniec kwietnia zrelacjonowała Wpolsce.pl przebieg niedawnego spotkania rodzin smoleńskich z prokuratorami, na którym poruszony został m.in. ten wątek. Prokurator ujawnił, że podczas przesłuchania Łączewski został o to zapytany i miał wtedy stwierdzić, że – jak relacjonowała Wassermann: „publicystycznie to on sobie może mówić cokolwiek, a zapytany wprost, czy coś takiego istniało, odpowiedział, że nigdy”.

 – Jego powrót do opowieści, że rzekomo poznał tajne dokumenty dotyczące ostatniej rozmowy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego z jego bratem, to opowieść, która już była formułowana i promowana przez niektóre media i – jak wiemy z relacji mecenas Wassermann – nie znajduje poparcia w materiale dowodowym. To jest haniebna wrzutka obliczona wprost na wytworzenie niechęci wobec Jarosława Kaczyńskiego – podkreśla Żaryn. – Absurdalne tezy bardzo związane z partykularnymi interesami obecnej koalicji rządzącej – mówi.

Jakie mogą być motywy byłego sędziego?

– Po wypowiedzi pana Łączewskiego można domniemywać, że epatuje on swoją domniemaną wiedzą w celu wywarcia wpływu na wynik czerwcowych wyborów. Przypomina to sytuację z sierpnia 2019 r., kiedy to w celu wpłynięcia na wyniki wyborów parlamentarnych, przy udziale Tomasza Szmydta, dziś określanego w mediach jako agent obcego państwa, media wykreowały aferę hejterską, która przerwała reformy polskiego sądownictwa

– stwierdził sędzia Wytrykowski.

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wideo