Treści poniższych „wkrętek” Tomasza Łysiaka nie zdradzamy, natomiast chyba nie ma nikogo, kto na spokojnie jest w stanie obejrzeć jego opowieść o tym, jak jako 17-latek w 1987 r. pobity został na meczu Legii Warszawa, bo nie potrafił wytłumaczyć milicjantom, że jego ojciec, wybitny pisarz Waldemar Łysiak wykonując zawód pisarza nie jest… nierobem, bumelantem i niebieskim ptakiem.
17-letni Tomek został zatrzymany w czasie swojego… pierwszego pobytu na stadionie Legii, za wznoszenie okrzyków przeciwko milicji. Milicjant zapytał go standardowo: „Ojciec gdzieś pracuje?”. „Jest pisarzem” – odpowiedział syn. Okazało się, że MO w przypadku „marginesu społecznego” ze stadionów nie uznaje takiego zawodu jak pisarz. „Ale gdzieś pracuje?!” – dociskał milicjant przekonany, że dopadł syna „bumelanta”.
Waldemar Łysiak wykładał wówczas przedmiot „Historia sztuki i architektury” na Politechnice Warszawskiej. I tej ostatniej deski ratunku chwycił się syn. „Wykłada… na Politechnice” – wyjąkał. „Chyba k… kafelki!” – wrzasnął milicjant zabrał się za okładanie pałką.
Tomasz Łysiak opuścił radiowóz posiniaczony, ale nie zniechęcił się, na mecze Legii Warszawa chodzi do dziś. Kibicuje też Juventusowi Turyn i w programie Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem” odśpiewał po włosku parę jego niezbyt cenzuralnych przyśpiewek.
„Legionista” z trybun Tomasz Łysiak jest głównym autorem scenariusza filmu „Legiony”, który we wrześniu pojawi się w polskich kinach.
- Legia Warszawa to jest dziedzictwo Piłsudskiego. Stadion imienia Piłsudskiego, legiony, legioniści. Kibice pamiętają o rocznicach, o których mało kto pamięta. To kibice zawsze pamiętają Hołd Ruski. Zawsze wtedy pod Kolumną Zygmunta zostawiają kwiaty. Jedna z moich ulubionych koszulek legijnych to jest koszulka z Piłsudskim
– mówi Tomasz Łysiak.
Chętnie opowiada o legionach także we współczesnym kontekście: - Jest nagle polskie wojsko. Jego nie było wiek cały, od czasów napoleońskich. Mieszkańcy pewnej małej miejscowości stoją i jest… obojętność, milczenie, praktycznie wrogość. A oni szli i płakali, łzy ciekły im po policzkach. To bolało najbardziej – Polacy, którzy patrzyli i mieli ich gdzieś. I to jest symbol tego, co w Polsce dzieje się aż do dziś – mówi Tomasz Łysiak.
Cała niezwykła rozmowa poniżej: