W niedzielę rano w polską przestrzeń powietrzną wleciało kolejne kilkanaście balonów z terenu Białorusi. Obecnie obiekty znajdują się w powietrzu i są pod pilną obserwacją służb - potwierdziła w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Straż Graniczna.
Więcej w tekście: Trwa testowanie reakcji polskich służb. Kilkanaście balonów wleciało nad Polskę. Wojskowi śledzą ich lot
To już kolejna w krótkim czasie prowokacja wschodnich służb pod przykrywką przemytu. Dziennikarze portalu Niezalezna.pl dotarli wcześniej do informacji, że w nocy z piątku na sobotę (16/17.01) do Polski wleciało ponad 50 obiektów. Większość z nich to tzw. balony przemytnicze wyposażona w urządzenia namierzające i kontrabandę. Służby nie podają pełnej liczby odnalezionych dotąd szczątków obiektów - wiadomo, że jest ich już ponad 9
Sakiewicz: to kolejny test
Sprawę skomentował dziś programie "Polityczna Kawa", na antenie Republiki szef stacji - red. Tomasz Sakiewicz. Powołując się na ustalenia portalu Niezalezna.pl, wskazał, że mowa o prawdopodobnie 16 balonach.
Po wczorajszym wysłaniu 50 tego typu obiektów, w których część zawierało pojemniki z kontrabandą, prawdopodobnie, by przykryć faktyczny cel. A tym celem jest testowanie polskich radarów, reakcji obronnych.
– ocenił.
Przypomniał, że "jeden z nich wylądował w środku Białegostoku".
W ocenie Sakiewicza - "dzisiaj mamy kolejny test. To jest wojna nerwów prowadzona przez Białoruś, Łukaszenkę i Putina - z Polską. Nie wiadomo, jak ona się skończy".
Czy jest to początek czegoś innego, czy wyłącznie testowanie. Będziemy próbowali ustalać, co tak naprawdę się dzieje i jaki jest cel tych działań. Wiemy jedno - jest to bardzo surowy test dla polskich zdolności obronnych. I w sferze polityczno-dyplomatycznej, jak i w sferze realnie militarne. Jak na razie, wczorajszy dzień wypadł słabo. Władza się pogubiła.
– dodał.