Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Rolnicy ruszają na Warszawę. "Marsz gwiaździsty" na stolicę kraju

Dziś w Warszawie odbędzie się kulminacja protestów rolników. Na ulicach stolicy pojawi się z pewnością kilkaset traktorów, które symbolizują tegoroczną „wiosnę ludów” w całej Europie. Rolników będą wspomagały związki zawodowe i inne grupy społeczne. Protestujący domagają się odejścia od polityki Zielonego Ładu, a także zatrzymania importu produktów rolnych z Ukrainy.

Protest rolników
Konrad Falęcki - Gazeta Polska

W poniedziałek minister rolnictwa Czesław Siekierski przebywał z wizytą w Brukseli. Miasto przywitało go olbrzymim protestem rolników przeciwko polityce Zielonego Ładu. Do centrum Brukseli wjechało kilkaset traktorów. Doszło do starć z interweniującymi służbami. Protestujący wczoraj spotkali się z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego. W sumie politykę Zielnego Ładu poddano krytyce, a przedstawiciele poszczególnych krajów zgłosili 500 uwag do tego dokumentu. Polski minister Czesław Siekierski dziś trafi z deszczu pod rynnę, bo do Warszawy wybierają się rolnicy z całego kraju. Poruszenie w środowisku wiejskim jest ogromne, a na proteście można się spodziewać tysięcy osób. Najazd traktorów na Warszawę rozpocznie się o godz. 11.00, a rolnicy przejadą ulicami Emilii Plater, Alejami Jerozolimskimi, rondem de Gaulle’a, Nowym Światem, przez plac Trzech Krzyży, na Wiejską, Piękną i w Aleje Ujazdowskie. Taka trasa oznacza, że można spodziewać się paraliżu centrum stolicy, ale również dróg dojazdowych. Do Warszawy wybierają się również rolnicy autokarami. Do protestów dołączają się też górnicy i myśliwi. Wszyscy z dwoma głównymi postulatami – zatrzymania polityki Zielonego Ładu i importu zboża z Ukrainy. Na razie rolnicy zapowiadają, że dziś to strajk ostrzegawczy. Jeżeli rząd nie będzie słuchał ich postulatów, to prawdziwy strajk generalny odbędzie się 6 marca. 

Obóz władzy nadal w tej sprawie nie ustępuje. Donald Tusk wczoraj wskazywał na Brukselę jako na źródło obecnych kłopotów. – Bruksela, czyli instytucje europejskie, ale także Kijów muszą zrozumieć, że utrzymanie tego, co jest w tej chwili, jest nie do zaakceptowania przez setki tysięcy ciężko pracujących ludzi w Polsce czy w Europie; że musimy znaleźć rozwiązanie, które nie zaszkodzi Ukrainie, ale ofiarami tego rozwiązania nie mogą być polscy rolnicy. Tyle, aż tyle i tylko tyle – mówi Donald Tusk.

Równolegle jednak pogarszają się relacje Polski z Ukrainą. Zablokowanie granicy niepokoi władze w Kijowie, które jednocześnie nagłaśniają wszystkie incydenty. A tych nie brakuje. W nocy z 24 na 25 lutego nieznani sprawcy wyrzucili z wagonów ok. 180 ton ukraińskiej kukurydzy. To spowodowało interwencję władz Ukrainy. Mimo że rząd w Kijowie zaproponował spotkanie na granicy, to jednak rząd Tuska mówi o rozmowach dwustronnych pod koniec marca. Jednocześnie poszczególni ministrowie próbują ugłaskać ukraińskie oczekiwania. Wczoraj ze swoim odpowiednikiem rozmawiał Marcin Kierwiński. 

Na dziś trudno przewidzieć, jaką taktykę przyjmie rząd wobec protestów. Wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak próbuje polityczną odpowiedzialność zrzucać na opozycję. O wichrzycielstwo oskarżył również TV Republika. Władza zaczyna również szykanować protestujących. Państwowa spółka PKP LHS postanowiła obciążyć blokujących tory rolników olbrzymimi karami. Jak ujawnił portal Farmer.pl, za jeden dzień blokady jedynego szerokiego toru w Polsce zażądano od rolników 1,3 mln zł. Rząd zapowiedział również wpisanie przejść granicznych i torów na listę infrastruktury krytycznej, co ma utrudnić rolnikom protesty. Opozycja wzywa do blokady importu z Ukrainy. „EMBARGO na produkty z Ukrainy jest potrzebne NATYCHMIAST! Bezpieczeństwo żywnościowe Polski to interes nas wszystkich, a polscy rolnicy zasługują na silne wsparcie rządu, a nie kryzysową, rządową prowizorkę!” – napisał wczoraj były premier Mateusz Morawiecki. W podobnym duchu wypowiadają się również inni politycy opozycji. Działania takie zapowiadali Michał Kołodziejczak i Donald Tusk… gdy byli w opozycji. W kampanijnym liście do Ursuli von der Leyen pisali oni o wstrzymaniu importu zbóż, nabiału, jaj, kurczaków, miodu, warzyw i owoców miękkich. 
 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#protest rolników

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo