W środę dotychczasowy prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc złożył rezygnację z pełnionej funkcji z przyczyn zdrowotnych. Od razu pojawiły się spekulacje, kto mógłby stanąć do walki o fotel włodarza miasta. Solidarna Polska wchodząca w skład Zjednoczonej Prawicy niemal od razu wysunęła kandydaturę Marcina Warchoła. Pojawiły się informację, że tej nominacji nie poprze Prawo i Sprawiedliwość, które ma pomysł na własnego kandydata.
Nasza redakcja zwróciła się do politologa prof. Rafał Chwedoruka z pytaniem, jak sytuacja związana z wyborami w Rzeszowie może wpłynąć na spójność Zjednoczonej Prawicy.
– Ta sytuacja pokazuje, że Zjednoczona Prawica istnieje tylko formalnie. Wynik ostatnich wyborów sejmowych przyniósł nieoczekiwane rozstrzygnięcie, bo weszły wszystkie startujące komitety ogólnopolskie. Zjednoczona Prawica miała tylko pięć mandatów przewagi, natomiast koalicjanci PiS łącznie mieli niecałe czterdzieści mandatów. Od początku było jasne, że różnica interesów wcześniej czy później się ujawni. Rok 2020 to był ciąg powracających nieporozumień, otwartych sporów na obu koalicyjnych frontach. Rzeszów to tylko kolejny etap
– mówi prof. Chwedoruk.
Naszego rozmówcę spytaliśmy też, jak wydarzenia ze stolicy Podkarpacia można interpretować, biorąc pod uwagę tarcia polityczne, do jakich doszło w Porozumieniu.
– W przypadku środowiska Jarosława Gowina jest już wszystko jasne i chyba nikt nie wierzy w perspektywę startu tego polityka i jego współpracowników z list PiS w kolejnych wyborach. Jeśli zaś chodzi o Solidarną Polskę, obserwujemy właśnie próbę walki o przeżycie. Jeżeli jej kandydat w Rzeszowie uzyska dobry rezultat, wówczas Solidarna Polska będzie miała jakiś atut w rozmowach z PiS
– uważa politolog.
Prof. Chwedoruk odniósł się też do scenariusza, w którym Zjednoczona Prawica wystawi jednego, wspólnego kandydata.
– Nie sądzę, aby PiS i Solidarna Polska doszły teraz do porozumienia w sprawie wspólnego kandydata. Nikomu na tym etapie politycznie to by się nie opłacało. Mimo roli dotychczasowego prezydenta Tadeusza Ferenca, jeśli dojdzie do dwóch tur, to nie można wykluczyć sytuacji, w której faworytem zostanie kandydat popierany przez partie opozycyjne. Jak sądzę, celem Solidarnej Polski jest postawienie Prawa i Sprawiedliwości przed alternatywą, tzn., jeśli wygrałby Marcin Warchoł, to Solidarna Polska poczuje się wtedy politycznie wzmocniona. Jeśli natomiast zwycięży kandydat opozycji, to osłabienie wizerunkowe PiS jako całości będzie korzystne dla mniejszego partnera, będzie czyniło go trochę bardziej atrakcyjnym – zauważa nasz rozmówca.