Do zdarzenia doszło w niedzielę o godzinie 5:00 rano. „Sprawcy doskonale wiedzieli, co robią i kogo atakują. Dom Fijałkowskich to leśniczówka, oddalona o 3,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Napastnicy zakradli się pod osłoną nocy, by rzucić w budynek mieszkalny dwoma przedmiotami zapalającymi” - pisze lider Ruchu Obrony Granic.
Jeden z koktajli Mołotowa wywołał pożar na tarasie, drugi roztrzaskał się o okno. „Tylko błyskawiczna reakcja Roberta Fijałkowskiego, który wybudzony hukiem ugasił ogień, zapobiegła tragedii na niewyobrażalną skalę. Na posesji, oprócz gospodarza, znajdowały się liczne zwierzęta - konie, krowy, psy i koty. Ci „bojownicy o wolność” byli gotowi spalić je żywcem” - czytamy.
Zdaniem Bąkiewicza, „to, co wydarzyło się dzisiejszej nocy, jest bezpośrednią konsekwencją kampanii nienawiści wymierzonej w środowiska niepodległościowe”.