W ubiegłym tygodniu szef rządu Donald Tusk poinformował, że otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffe'a raport dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. - Polska i Europa muszą być przygotowane na różne scenariusze, nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale też na wschodniej flance - ocenił.
We wtorek w Sejmie Mateusz Morawiecki, były premier i lider Rozwoju Plus, zażądał zwołania posiedzenia niższej izby polskiego parlamentu w trybie niejawnym podczas bieżącego posiedzenia i przedstawienia informacji zawartych w raporcie.
Jak jednak dowiedział dziennikarz niezalezna.pl na spotkaniu z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego RP, Bartoszem Grodeckim, prezydent RP Karol Nawrocki nie otrzymał dotychczas żadnego rzekomego raportu CIA dotyczącego potencjalnych zagrożeń.
Sprawa ma być wyjaśniana podczas czwartkowego spotkania szefa BBN z ministrem-koordynatorem służb specjalnych, Tomaszem Siemoniakiem.
Jak ustaliliśmy, ośrodek prezydencki ma wątpliwości, czy domniemany raport w ogóle istnieje jako osobny dokument, choć nie wyklucza, że taki mógł powstać.
W dotychczasowej praktyce informowania strony polskiej przez służby Stanów Zjednoczonych nie wpływało nic na piśmie, także w formie raportów.
W kontekście istnienia samego raportu interesująca jest wtorkowa wypowiedź szefa Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysława Kosiniaka-Kamysza.
- Nie widziałem tego raportu. Rozmawialiśmy z ministrem Siemoniakiem, chociażby na Komitecie Bezpieczeństwa, to są informacje, które są na bieżąco przekazywane. [Informacje] dotyczą bezpieczeństwa państw bałtyckich, Polski. To informacje, które nie są pierwsze i nie ostatnie pewnie w tym względzie
- mówił w Polsat News minister obrony.