Mówiąc o wstrząsającej sprawie gwałtu na młodej policjantce w Oddziale Prewencji Policji w Piasecznie, poseł Andrzej Śliwka, gość programu redaktor Katarzyny Górskiej, podkreślił, że o skandalicznych wydarzeniach opinia publiczna dowiedziała się dzięki Telewizji Republika, a nie w wyniku transparentnych działań rządu.
"My już chyba przywykliśmy w państwie Donalda Tuska, że to dziennikarze muszą wyręczać służby i władzę, jeżeli chodzi o informowanie o takich skandalicznych, obrzydliwych zdarzeniach"
– stwierdził poseł Śliwka na początku rozmowy.
Odpowiedzialność polityczna Kierwińskiego i Boronia
Polityk Prawa i Sprawiedliwości jednoznacznie wskazał, że oprócz odpowiedzialności karnej sprawcy w tej sprawie istnieje wyraźna odpowiedzialność polityczna oraz służbowa. Chodzi o ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego oraz p.o. Komendanta Głównego Policji, insp. Marka Boronia.
Zdaniem posła Śliwki, minister Kierwiński nie powinien był jedynie "komunikować o tym, że będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne". "Ten pan [sprawca gwałtu] powinien zostać wydalony ze służby, to po pierwsze" – grzmiał parlamentarzysta.
Andrzej Śliwka zwrócił uwagę na kuriozalną, jego zdaniem, komunikację ze strony rzeczniczki Komendy Stołecznej Policji, która w pierwszych komunikatach mówiła o "zdarzeniu". "Nazywanie tego obrzydliwego gwałtu (...) zdarzeniem przez rzeczniczkę uważam za absolutny skandal" – powiedział.
Poseł PiS podkreślił, że zarówno minister SWiA, jak i Komendant Główny Policji codziennie rano otrzymują raporty o tego typu incydentach. "To, że opinia publiczna o tym nie została poinformowana i także nie zostały wyciągnięte konsekwencje polityczne, jest pewnym elementem działania tej ekipy rządzącej, która nie jest w stanie umiejętnie kontrolować to, co się dzieje w służbach" – ocenił Śliwka.
Systemowa patologia i wakaty w policji
Poseł Śliwka wpisał skandal w Piasecznie w szerszy kontekst problemów, z jakimi borykają się polskie służby mundurowe i specjalne, a także armia, pod obecnym kierownictwem. Wskazał na chaos w Wojsku Polskim i upolitycznienie służb. Jego zdaniem, obecna ekipa rządząca "nie jest w stanie zarządzać umiejętnie służbami państwa".
Polityk ostrzegł, że takie wydarzenia i brak zdecydowanej reakcji ze strony przełożonych doprowadzą do jeszcze większego kryzysu kadrowego w policji. "Ta sytuacja doprowadzi jeszcze bardziej do tego, że w polskiej policji zwiększą się wakaty" – powiedział poseł Śliwka.
"13 tysięcy wakatów w polskiej policji. No takiego typu zdarzenia z pewnością nie będą służyły promocji wstąpienia do polskiej policji" – konstatował z goryczą Andrzej Śliwka.
Na koniec poseł Prawa i Sprawiedliwości ponownie wezwał do wyciągnięcia konsekwencji personalnych. "Mówię o odpowiedzialności politycznej, o tych dwóch panach: o panu Kierwińskim, który ma tę odpowiedzialność polityczną, i panu Boroniu, który - dziś widzimy wyraźnie - że wrócił sobie po ośmiu latach z emerytury i kompletnie nie jest w stanie zarządzać policją" – podsumował Andrzej Śliwka.
Sprawa bulwersującego gwałtu w Piasecznie, po ujawnieniu jej przez dziennikarzy TV Republika, wywołała falę oburzenia i debatę na temat stanu bezpieczeństwa i procedur wewnątrz policji. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli już kontrole poselskie w Komendzie Głównej Policji i domagają się dymisji szefa MSWiA.
Do gwałtu doszło w ostatnią sobotę na terenie warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie. Podejrzanym jest dowódca w stopniu komisarza.
Jak twierdzą źródła TV Republika – która poinformowała o sprawie jako pierwsza – aresztowany dowódca z innym policjantem pili alkohol na kompanii, „zawołali tę dziewczynę/policjantkę, dowódca miał wyprosić kompana od kieliszka, zamknął się i ją zgwałcił”. "Dziewczyna miała krzyczeć i wołać pomocy, inni policjanci z kompanii zaczęli walić w drzwi. W końcu dowódca otworzył. Dziewczyna z widocznymi otarciami zgłosiła sprawę dyżurnemu” – informowała stajcja.