Jak wygląda stan dwóch śledztw dotyczących Szpitala Południowego wszczętych po doniesieniach Kanału Zero, zeznaniach i licznych materiałach dowodowych, które przekazał dr Emil Jędrzejewski? Jedno dotyczy wątku lekarza Dawida Kacprzyka i jego wynagrodzeń, drugie obejmuje pracowników szpitala i urzędników ratusza oraz kwestii nadzoru.
Kacprzyk wysyła własne materiały
Jak się okazuje, koordynujący pracę SOR Dawid Kacprzyk przez pełnomocników wysłał śledczym własny, obszerny materiał dowodowy, w tym dokumentację z SOR. Prokuratura nie chce jednak mówić, co konkretnie. To była inicjatywa własna Kacprzyka, nie przesłał materiałów na żądanie śledczych. Nie został jednak wezwany na przesłuchanie aby, tak jak dr Jędrzejewski, opowiedział o swoich stanowisku.
Według informacji Niezależna.pl nie zapadła nawet jeszcze formalna decyzja o potrzebie jego przesłuchania, więc nie może być mowy o żadnym terminie.
Prokuratura otrzymała także od Kacprzyka oświadczenie z danymi teleadresowymi, z deklaracją, że ten może stawić się na wezwanie śledczych. Teraz prokuratura przesłuchuje po kolei personel medyczny Szpitala Południowego. Czynności powierzone przez prokuraturę w ramach postępowania prowadzi też CBA.
Mnożenie śledztw
Prokuratura rozważa możliwość wszczęcia kolejnego, trzeciego śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Potwierdził nam to rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Jego podstawą mogą stać się informacje, jakie przekazał śledczym były ordynator oddziału chirurgii Emil Jędrzejewski.
Prokuratura wielokrotnie w złożonych sprawach powoływała zespoły prokuratorskie. Czy stanie się tak w przypadku Szpitala Południowego. "Na chwilę obecną nie ma takiego powodu, nie mogę tego wykluczyć na późniejszym etapie” – powiedział portalowi Skiba.
Było pięć postępowań ws. zgonów. Jest prowadzone tylko jedno
Efektywność prokuratury w dotychczas prowadzonych sprawach prowadzonych w sprawie Szpitala Południowego, zanim afera stała się znana opinii publicznej, nie jest imponująca.
Wczoraj media obiegła informacja, że koordynator prosektorium w Szpitalu Południowym miał między innymi promować firmę pogrzebową, udostępniać zdjęcia zmarłych w mediach społecznościowych oraz pobierać opłaty od rodzin za wydawanie ciał i usługi związane z pochówkiem.
Zgodnie z oświadczeniem rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Antoniego Skiby z 1 lipca w zakresie dotyczącym pojawiającego się publicznie zarzutu "handlu zwłokami" - "analizowany był materiał dowodowy w tym zakresie. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki tj. narzucanie wyboru firmy pogrzebowej nie zostały stwierdzone. Nie zostały również zarejestrowane".
Prokuratura zdecydowała, że brak jest podstaw prawnych do prowadzenia innych postępowań dotyczących funkcjonowania prosektorium. Chodzi o zawiadomienie szpitala o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z założeniem urządzeń podsłuchowych w prosektorium oraz w związku z publikacją zdjęć z badań sekcyjnych.
Prokuratura zastanawia się, czy zapadną decyzje o ich ponownym wszczęciu po uzupełnieniu materiałów dowodowych.
Prokuratura prowadziła też w ciągu ostatnich lat 5 postępowań dotyczących przypadków zgonów w związku z działaniem SOR w Szpitalu Południowym i 12 postępowań dotyczących całego szpitala. Tylko jedno z 5 postępowań dotyczących SOR toczy się dalej. Dotyczy tego, że pacjent miał zostać pozostawiony bez odpowiedniej opieki na SOR-ze, a jego ciało odnaleziono w szpitalnej toalecie po kilku godzinach. Reszta postępowań skończyła się odmową wszczęcia.
Prokuratura cały czas nie otrzymała audytów prowadzonych w szpitalu przez miasto Warszawa, NFZ i sam szpital.