Prokuratura przedstawiła Piesiewiczowi zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Zgodnie z Kodeksem karnym za pierwszy zrzut grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności, a za drugi zarzut kara grzywny, ograniczenia wolności lub do dwóch lat pozbawienia wolności.
„Prokurator przerwał wczoraj przesłuchanie podejrzanego Radosława P. z uwagi na późną porę. Czynność ta będzie dziś kontynuowana” - poinformowała rano Prokuratura Krajowa w serwisie X.
W czwartek rano funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) zatrzymali Radosława Piesiewicza. Następnie został on przewieziony do wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, który prowadzi śledztwo ws. Zondacrypto.
Po południu Piesiewicza wyprowadzili z samochodu zamaskowani funkcjonariusze CBZC, a następnie doprowadzili go na przesłuchanie. Na pytanie dziennikarzy, czy czuje się ofiarą, odpowiedział, że „bardzo dużą”. – Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny – skomentował.
W piątek po północy, po przedstawieniu zarzutów i przesłuchaniu, Piesiewicz został wywieziony z gmachu katowickiej prokuratury.