Kilkanaście minut po północy funkcjonariusze wyprowadzili Radosława Piesiewicza do samochodu przed budynkiem prokuratury i odjechali w nieznanym kierunku. Grupa dziennikarzy czekała przed prokuraturą licząc, że któryś z prokuratorów lub obrońców P. udzieli im informacji - ale bezskutecznie.
Radosław Piesiewicz usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością - przekazał w na portalu X minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością” - napisał Żurek. Zgodnie z Kodeksem karnym zarzut z art. 230 jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, a z art. 302 do dwóch lat pozbawienia wolności.