Śledczy zarzucili 52-letniemu właścicielowi psa, że nieumyślnie naraził dziewczynkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za ten czyn grozi mu grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
"52-latek nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień"
– powiedziała rzeczniczka.
Do zdarzenia doszło w październiku 2025 r. w Małkini Górnej. Z jednej z ogrodzonych posesji przez otwór między bramą a bramką wydostały się dwa psy. Jeden z nich zaatakował 11-letnią dziewczynkę, która wracała ze szkoły.
"Dziecko doznało ran kąsanych przedramienia prawego. Pomocy udzieliła jej mieszkająca nieopodal kobieta"
– powiedziała prok. Łukasiewicz.
11-latka trafiła do szpitala w Ostrowi Mazowieckiej, a następnie do szpitala dziecięcego w Warszawie.
U psa, który został poddany obserwacji weterynaryjnej, nie stwierdzono objawów wścieklizny.