Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pieniędzy coraz mniej. Tusk studzi zapędy ministrów przed wyborami

Jeszcze przed wyborami w 2023 roku Donald Tusk i politycy Koalicji Obywatelskiej przekonywali, że mają gotowy plan naprawy państwa. Symbolem tych zapowiedzi było słynne „100 konkretów na 100 dni”. Dziś, gdy rząd przygotowuje budżet na kolejny rok wyborczy, nastroje są zupełnie inne. Z ustaleń medialnych wynika, że premier apeluje do ministrów o oszczędności, a rosnący deficyt, zadłużenie i lawinowo zwiększające się wydatki coraz mocniej ograniczają pole manewrowe rządu.

Autor:

Prace nad budżetem na 2027 rok weszły w decydującą fazę. Choć będzie to rok wyborów parlamentarnych, w rządzie nie ma mowy o swobodnym rozdawaniu pieniędzy.

Jak informuje dziś money.pl, podczas ostatniego posiedzenia Rady Ministrów Donald Tusk miał wesprzeć ministra finansów Andrzeja Domańskiego i zaapelować do członków gabinetu o rozwagę przy planowaniu wydatków.

„Premier mówił, że mamy wysoki deficyt i rosnące zadłużenie, zwiększamy wydatki na obronność i musimy podchodzić racjonalnie do budżetu. Apelował, by nie ulegać podszeptom urzędników, którzy chcą koniecznie coś wpisać”

– powiedział portalowi jeden z rozmówców z rządu.

Jak podkreślają źródła money.pl, nie był to ton alarmistyczny, ale jasny sygnał, że budżetowe możliwości państwa są coraz bardziej ograniczone.

„To nie było podane w dramatyczny czy karcący sposób, tylko było rodzajem apelu, żeby zdawać sobie sprawę z przestrzeni, jaką mamy. Tusk przestrzegał, by tysiąc razy się zastanowić, zanim coś wrzucimy do planu budżetowego” – relacjonował rozmówca serwisu.

Gdzie są "konkrety"?

Słowa premiera zwracają uwagę także z innego powodu. W kampanii wyborczej 2023 roku Koalicja Obywatelska przedstawiała ambitne plany zmian, które miały zostać zrealizowane w ciągu pierwszych 100 dni rządów. Zdecydowana część z tych zapowiedzi do dziś nie została wykonana, a kolejne lata rządów przyniosły rekordowy deficyt finansów publicznych i dalszy wzrost zadłużenia.

Tymczasem dziś sam premier mówi ministrom o konieczności zaciskania pasa i ostrożnego planowania każdej dodatkowej złotówki. Jednocześnie, może to oznaczać, że Polacy nie mogą liczyć na obniżkę cen paliw, bo jak przypominamy, choć Tusk wspominał o takim rozwiązaniu pod koniec wakacji, decyzji wciąż nie ma. 

Więcej na ten temat w czwartkowej "Gazecie Polskiej Codziennie": 

Budżet pożerają obowiązkowe wydatki

Problem rządu polega na tym, że coraz większa część wydatków jest praktycznie nietykalna. Jak wskazuje money.pl, miliardy złotych automatycznie trafiają na ochronę zdrowia, wojsko oraz obsługę długu publicznego.

„Mamy dużo wydatków, które rosną niezależnie od naszej woli. Nakłady na zdrowie rosną o dobre kilkanaście miliardów złotych tylko z mocy ustawy. Nakłady na MON rosną o 8-9 mld zł, tak samo jak rosną koszty obsługi długu”

– wskazał jeden z rozmówców portalu.

Według przywoływanych wyliczeń same koszty obsługi długu mogą w przyszłym roku sięgnąć około 120 mld zł. To kwota niemal dwukrotnie wyższa od wydatków na program 800 Plus.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, money.pl

NAJNOWSZE Polska