Jak wynika z treści petycji, do 30 czerwca 2026 roku dzieci z guzami mózgu z całego województwa śląskiego leczono w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II w Katowicach. Od 1 lipca oddział onkologii dziecięcej w tej placówce przestał działać, a leczenie przeniesiono do szpitala w Zabrzu.
Dramat chorych dzieci i ich rodziców
Rodzice podkreślają, że w Katowicach dziecko z guzem mózgu lub innym guzem litym miało pod jednym dachem wszystko, co w tej chorobie ma kluczowe znaczenie: doświadczony zespół onkologów dziecięcych, a obok niego neurochirurgię dziecięcą, intensywną terapię, nefrologię, chirurgię z doświadczeniem onkologicznym, endokrynologię, diabetologię oraz pełną diagnostykę obrazową.
Jak wskazują autorzy petycji, ośrodek w Zabrzu sam informuje, że nie dysponuje specjalistą od leczenia guzów mózgu u dzieci i wciąż takiego specjalisty poszukuje. Ministerstwo Zdrowia potwierdza natomiast, że dzieci wymagające tego rodzaju leczenia są obecnie kierowane poza województwo śląskie.
W efekcie – jak podkreślają rodzice – region zamieszkany przez 4,3 miliona ludzi utracił zdolność leczenia dzieci z guzami mózgu i częścią guzów litych, a chore dzieci muszą jeździć po pomoc do innych województw.
Autorzy petycji zwracają uwagę, że guzy mózgu są drugim, po białaczkach, najczęściej diagnozowanym nowotworem wieku dziecięcego, a leczeniem tego typu przypadków w Polsce zajmuje się zaledwie kilka ośrodków. Wśród nich dotąd znajdowało się Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka.
Jak podkreślają rodzice, leczenie onkologiczne trwa miesiącami i wymaga zgranego zespołu specjalistów – onkologa, neurochirurga, chirurga, radiologa i anestezjologa – podejmujących decyzje wspólnie, przy jednym stole. Takiego zespołu, jak zaznaczają, nie da się stworzyć zarządzeniem ani zastąpić konsultacją na odległość, ponieważ buduje się go latami wspólnej pracy nad konkretnymi pacjentami.
Szczególnie istotny jest czas reakcji w nagłych sytuacjach. Przy narastającym ciśnieniu śródczaszkowym, krwawieniu do guza czy ostrym wodogłowiu liczą się minuty - dziecko potrzebuje wtedy specjalisty przy łóżku, a nie transportu do innego miasta czy województwa.
Gra o najwyższą stawkę
Autorzy petycji podkreślają, że nie domagają się zamknięcia ani ograniczenia działalności ośrodka w Zabrzu i nie kwestionują pracy tamtejszych lekarzy. Ich zdaniem województwo śląskie, porównywalne wielkością do aglomeracji warszawskiej, jest na tyle dużym regionem, że powinno mieć dwa wzajemnie uzupełniające się ośrodki onkologii dziecięcej – tak, jak było to możliwe, zanim dzieci musiały zacząć wyjeżdżać poza województwo.
Rodzice, zwracając się o poparcie, podkreślają, że nie występują przeciwko nikomu, lecz w obronie chorych dzieci i możliwości leczenia ich blisko domu. Jak piszą, choroba nowotworowa dziecka to miesiące hospitalizacji, chemioterapia i lęk przed każdym kolejnym wynikiem badań – a także codzienność całej rodziny podporządkowana rytmowi leczenia, obejmująca m.in. rodzeństwo zostawiane pod opieką dziadków czy zawieszoną pracę zawodową rodziców. Dodatkowa konieczność podróży z chorym dzieckiem do innego województwa jest dla nich ciężarem, którego można było uniknąć.