Zmarły oficer zajmował się m.in. przeprowadzaniem badań na wariografie. Procedurom tym poddawani byli inni oficerowie SKW oraz wysocy urzędnicy Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak wynika z przekazanych informacji, to właśnie ten oficer badał Tomasza Szatkowskiego przed tym, jak objął on funkcję ambasadora Polski przy NATO (procedurę tę wykorzystano potem do ataków na Szatkowskiego i pozbawienia go funkcji).
Uwagę zwraca postać bezpośredniego przełożonego zmarłego pułkownika. Był nim płk Maciej Smejlik. W strukturach SKW odpowiada on za bezpieczeństwo wewnętrzne. Smejlik pełni rolę doradcy obecnego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. Jarosława Stróżyka, we wszystkich postępowaniach skutkujących odebraniem poświadczeń bezpieczeństwa. Proceder ten dotyczył w ostatnim czasie między innymi głośnych spraw prof. Sławomira Cenckiewicza oraz gen. Jarosława Gromadzińskiego.
O postaci płk. Macieja Smejlika pisała niedawno "Gazeta Polska". Według informatorów z kręgów służb specjalnych, obecny dyrektor Biura Spraw Wewnętrznych SKW pociąga za najważniejsze sznurki, jeśli chodzi o weryfikację urzędników niewygodnych dla obecnej władzy.
Maciej Smejlik służył wcześniej w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Jego ojciec Roman działał z kolei w Wojskowej Służbie Wewnętrznej (WSW) w Legnicy.
Sam płk Maciej Smejlik dał się poznać z bardzo specyficznych metod działania już przed laty. Wystarczy wspomnieć tekst tygodnika „Wprost” z 2008 roku opisujący, jak dwaj byli weryfikatorzy WSI – Piotr Bączek i Leszek Pietrzak – stracili certyfikaty dostępu do informacji niejawnych w efekcie postępowania wszczętego przez SKW. Za sprawę odpowiadał właśnie Smejlik. „Obaj weryfikatorzy nie zostali poinformowani o toczącym się postępowaniu. Odpowiedzialny jest za nie ppłk Maciej S., oficer b. WSI, który jeszcze kilka miesięcy temu składał przed Bączkiem i Pietrzakiem wyjaśnienia na temat swojej działalności w rozwiązanych służbach” – pisał tygodnik.