Kilkanaście dni temu wybrany przez Sejm kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek złożył pseudo-ślubowanie w obecności marszałka Włodzimierz Czarzastego oraz notariusza. Następnie z innymi osobami, które wcześniej zdecydowały się na podobny krok (Krystianem Markiewiczem, Maciejem Taborowskim, Marcinem Dziurdą i Anną Korwin-Piotrowską) udali się do Trybunału, w celu objęcia urzędu. Wejściu do budynku TK kandydatów na sędziów towarzyszyły oddziały policji, która w siłowy sposób próbowała usunąć legalnie protestujących obywateli. To kolejne najście policji na Trybunał.
Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski z uwagi na niezłożenie przez kandydatów na sędziów ślubowania w obecności Prezydenta RP nie nawiązał z żadną z tych osób stosunku służbowego, nie dopuszczając ich tym samym do orzekania.
Chwilę po tych wydarzeniach, Berek w TVN24 "poskarżył się" na prezesa TK, Bogdana Święczkowskiego, który miał uniemożliwić mu wchodzenia do poszczególnych pomieszczeń w gmachu Trybunału.
"Wpuszczono nas na chwilę, żebyśmy mogli zobaczyć, jak się urzęduje, jak wyglądają miejsca pracy i wtedy rzeczywiście zadziała się rzecz zupełnie dla nas wszystkich zaskakująca, bo sędzia Święczkowski w sensie dosłownym wybiegł... Natomiast ja wchodziłem do tego korytarza sędziowskiego i z wejścia do tego korytarza on mnie wypchnął"
– opowiadał Berek, jednak dopytywany o to, czy został wypchnięty, bądź "wzięty za klapy", zaprzeczał.
"Nie, nie, nie. Wsunął się bezpośrednio przede mnie w taki sposób, żeby wywrzeć ten nacisk na mnie, żebym ja dalej nie wchodził. Tam nie było szarpaniny, ja się nie będę z nikim szarpał, w Trybunale Konstytucyjnym, a z sędzią Święczkowskim na pewno" - brnął.
Na pytanie o to, czy złożył w tej sprawie zawiadomienie, przekazał: "złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, naruszenia nietykalności osobistej funkcjonariusza publicznego".
Korneluk: Berek przesłuchany jako pokrzywdzony
We wtorek Dariusz Korneluk przekazał, że w związku z tym zawiadomieniem - Berek został już przesłuchany.
"Pan sędzia wczoraj został przesłuchany jako pokrzywdzony"
– przekazał w TOK FM.
O tym, jak wyglądało zajście na korytarzu TK, mówił w rozmowie z TV Republika Bogdan Święczkowski, prezes TK.
Pan Berek, a później niektóre inne osoby, które nie są sędziami, nie nawiązały stosunków służbowych, chciały wejść, więc interweniowałem, uniemożliwiłem, oczywiście nie było żadnego użycia siły fizycznej. Jeżeli już by to rozpatrywać w kategoriach tego rodzaju, to raczej pan Berek naparł na moją rękę, niż ja po prostu uniemożliwiłem mu wejście. Jest nagranie z kamer bezpieczeństwa Trybunału Konstytucyjnego. Zastanawiałem się, czy nie złożyć zawiadomienia na pana Berka, ale już nie będę z siebie robił męczennika, więc jak prokuratura wystąpi, organy ścigania wystąpią o to nagranie, to przekażemy to nagranie. To nagranie świadczy tylko i wyłącznie o tym, że zachowałem się jak należy. Oczywiście to powinien zrobić strażnik Trybunału Konstytucyjnego, ale zrobiłem to ja, żeby znowu uniknąć sytuacji, w której kolejny prokurator będzie kolejnemu funkcjonariuszowi straży trybunalskiej przedstawiać zarzuty. Bo jak wiemy powstał już pewien system zastraszania i szantażowa pracowników Trybunału, sędziów Trybunału, wykorzystywana jest do tego prokuratura, więc dzieją się rzeczy niebywałe.
– relacjonował 15 października.