Nauczyciele domagają się wzrostu wynagrodzenia i skrócenia ścieżki awansu zawodowego. Akcję rozpoczęli w poniedziałek.
W czwartek do Krakowa przyjechali pracownicy oświaty ze Śląska, odjechali z Łodzi. „Cały czas liczymy na to, że przyjedzie do nas przedstawiciel rządu” – powiedziała w czwartek wieczorem rzeczniczka prasowa sekcji oświaty małopolskiej Solidarności Jolanta Zawistowicz. Póki co nie ma deklaracji ze strony rządu, że ktoś przyjedzie na rozmowy do Krakowa. Z kolei protestujący zapowiedzieli, że w kuratorium zostaną tak długo, aż przyjedzie do nich przedstawiciel rządu lub minister edukacji Anna Zalewska.
Wojewoda małopolski Piotr Ćwik powiedział, że liczy na pomyślne zakończenie protestu i ma nadzieję, że stanie się to w ciągu kilku najbliższych dni. Jak podkreślił, rząd jest w dialogu ze związkami zawodowymi, także z nauczycielską Solidarnością. "Ten dialog jest prowadzony w Warszawie za pośrednictwem pani minister edukacji narodowej” – mówił.
Wyjaśnił też:
„Propozycja podwyżek dla nauczycieli została złożona. Mamy świadomość, że pewnie jest to kwota niewystarczająca, ale mamy też świadomość zaszłości, jeśli chodzi o poziom wynagrodzeń nie tylko w sferze oświatowej, ale także wśród innych grup społecznych”.
Ćwik dodał, że aby podwyżki satysfakcjonowały wszystkie grupy społeczne, potrzebny jest czas. „Zaniedbania ośmiu lat czy czasem nawet dziesięciu w podwyżkach dla poszczególnych grup, powodują, że obciążenia dla budżetu są duże, dlatego trzeba poszukiwać rozwiązań kompromisowych” – ocenił.
Nauczyciele z Solidarności domagają się zwiększenia wynagrodzenia – od 2019 r. o 15 proc., a od 2020 r. o kolejne 15 proc. Negatywnie do takiego postulatu odniósł się Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), który w poście zamieszczonym na Facebooku napisał:
Ile żąda Ryszard Proksa (przewodniczący oświatowej Solidarności) i dlaczego tak mało? Sztab protestacyjno-strajkowy oświatowej „Solidarności" żąda dla nauczyciela-stażysty 650 zł, a Ryszard Proksa tylko 362 zł. Dlaczego?!
ZNP poinformowało także:
Nauczyciele pytają nas, czy przewodniczący "S" Ryszard Proksa nie widzi różnicy pomiędzy 362 zł a 650 zł? I dlaczego nie mówi o pracownikach szkolnej administracji i obsługi?
Związek Nauczycielstwa Polskiego podkreślił, że chce 1 tys. zł podwyżki wynagrodzenia zasadniczego dla całego środowiska oświatowego, nie tylko dla nauczycieli.
ZNP 5 marca rozpoczął referendum strajkowe w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Potrwa ono do 25 marca. Referendum odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł.
Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami: gimnazjalnym, ośmioklasistów i maturalnym.
Szef oświatowej Solidarności Ryszard Proksa powiedział w środę dziennikarzom w Krakowie, że Solidarność nie ma planów przyłączenia się do strajku ZNP i nie wyklucza organizacji własnego strajku ostrzegawczego.