Oman obok Zjednoczonych Emiratów Arabskich w ostatnich dniach stał się ewakuacyjnym hubem dla turystów, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie po wymianie ognia sprzymierzonych sił amerykańskich i izraelskich z Iranem.
Podobnie jak inne kraje Zatoki Perskiej nie był on na liście ostrzeżeń polskiego MSZ. Po weekendzie jednak zmienił się ich status. Większość biur podróży dało swoim klientom, którzy wcześniej wykupili wycieczki, możliwość anulowania wykupionego wyjazdu i zwrotu pieniędzy lub zmiany terminu.
Nadal sprzedają wycieczki
Do ostrzeżeń resortu dyplomacji nie zastosowało się jednak Biuro Podróży ITAKA. Firma przez dłuższy czas nie proponowało nawet możliwości zmiany terminu wyjazdu w związku z niebezpieczną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Co więcej, cały czas w sprzedaży pozostawała oferta wyjazdu do Omanu z wylotem kolejnego dnia.
Reporterzy Telewizji Republika skontaktowali się z biurem jako potencjalni klienci i usłyszeli, że wylot z Warszawy mógłby się odbyć już w najbliższych dniach. Dopytując o kwestie bezpieczeństwa został zapewniony, że samolot z klientami udającymi się na wypoczynek wyleciał na Bliski Wschód dzień wcześniej. - Klienci normalnie wypoczywają na miejscu. Ci, którzy byli tydzień temu już wrócili. Jutro też normalnie do Muskatu jest zaplanowany wyjazd i wypoczynek - usłyszał reporter dzwoniąc na infolinię biura.
Dopiero po kilku godzinach Itaka opublikowała komunikat, że "każdy, kto ma obecnie zarezerwowaną podróż do Omanu, ma możliwość do bezkosztowej zmiany rezerwacji - zarówno na inny termin, jak i na inny kierunek. Możliwość ta obowiązuje do odwołania".
Poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa
Oman został wymieniony na liście państw, które obywatele Stanów Zjednoczonych muszą natychmiast opuścić.
Izrael i USA prowadzą od soboty prowadzą operację wojskową przeciwko Iranowi. Teheran rozpoczął ataki na Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu. Celem są głównie rozlokowane w regionie amerykańskie bazy.
Polski MSZ nie prowadzi ewakuacji z krajów Zatoki. Rząd polecił korzystać z pomocy biur podróży. Turyści skarżą się na brak kontaktu i wsparcia ze strony polskich placówek dyplomatycznych w regionie.