Jak informował dziś portal Niezalezna.pl:
"Miał być spektakl z rozliczeniami w wymiarze sprawiedliwości, a jest spektakularna porażka. Sędzia Piotr Gąciarek próbował ścigać kilkunastu sędziów z Warszawy za podpisywanie list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Najpierw jednak musiał złożyć wnioski o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego - wszystkie trafiły one do kosza. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że pochodzą od nieuprawnionej osoby".
Chodziło o wszczęcia „postępowania dyscyplinarnego i przedstawieniu zarzutów wobec 14 sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie i 1 sędziego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie”, którzy podpisywali listy poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
Ponieważ wszyscy wymienieni sędziowie na co dzień orzekają w Warszawie na poziomie sądu okręgowego, konieczne było – zgodnie z prawem - przekazanie postępowań ich dotyczących do innej apelacji. Gąciarek złożył stosowne wnioski do Sądu Najwyższego i poniósł dotkliwą porażkę. Wszystkie trafiły bowiem do kosza. Sędzia SN Marek Dobrowolski pozostawił je bez rozpoznania, jako pochodzące od nieuprawnionego organu.
Portal Niezalezna.pl dotarł do treści jednego z postanowień wydanych przez Sąd Najwyższy.

„Wniosek o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego należało pozostawić bez rozpoznania. Kierujący bowiem wniosek o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego SSO Piotr Gąciarek nie posiada legitymacji Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie” – stwierdził SN.
W uzasadnieniu jednoznacznie wyjaśniono podstawę orzeczenia:
Sędzia Adam Jaworski zgłosił - jako legalny zastępca rzecznika dyscyplinarnego - udział w tych postępowaniach i już wcześniej jednoznacznie odniósł się do działań Gąciarka.
❗️❗️❗️❗️❗️❗️❗️❗️❗️❗️
— Adam Jaworski (@AdamJaw78742019) August 17, 2026
Warszawa, dnia 17 sierpnia 2026 r.
Komunikat
Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie
W związku z opublikowanym na stronie…
Jak teraz ocenia to co się wydarzyło w Sądzie Najwyższym?
„Po powzięciu informacji o złożonych przez sędziego Piotra Gąciarka wniosków o wyznaczenie sądu dyscyplinarnego dla 15 sędziów warszawskich, „obwinionych” o podpisywanie list poparcia do KRS w latach 2018-2022, jako Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy SA w Warszawie, którego kadencja nie upłynęła, złożyłem do Sądu Najwyższego pisemne wnioski o pozostawienie bez rozpoznania pism s. Gąciarka jako pochodzących od osoby nieuprawnionej. SN w pełni podzielił moje stanowisko”
– zaznaczył w rozmowie z Niezalezna.pl.
Równocześnie podkreślając, że wczorajsze orzeczenia są z kilku powodów precedensowe. Przede wszystkim SN potwierdził, że sędzia Joanna Raczkowska nie mogła wykonywać czynności głównego rzecznika dyscyplinarnego do zakończenia kadencji sędziego Piotra Schaba, czyli do czerwca 2026 r.
„Nie mogła zatem podejmować czynności procesowych i decyzji kadrowych. W innym orzeczeniu SN niedawno uznał, że czynności "rzeczników-dublerów" są skuteczne od dnia następnego po upływie kadencji sędziów Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty, ale stanowisko to nie ma zastosowania do sędziego Piotra Gąciarka” – wyjaśnia s. Jaworski. – „SN wyraźnie wskazał, że ustawa wyczerpująco wskazuje przesłanki zakończenia kadencji zastępców rzecznika dyscyplinarnego przy sądach apelacyjnych i okręgowych, a „odwołanie” mnie pismem s. Joanny Raczkowskiej było czynnością prawnie bezskuteczną, a więc nadal pełnię tę funkcję. To samo dotyczy kilkunastu zastępców rzecznika dyscyplinarnego przy sądach apelacyjnych i okręgowych, których także usiłowała odwołać s. Raczkowska”.
„Skutkiem orzeczenia SN jest nieskuteczność jakichkolwiek "czynności dyscyplinarnych" prowadzonych przez sędziego Gąciarka oraz kilkudziesięciu sędziów powołanych sprzecznie z prawem przez s. Raczkowską do pełnienia analogicznych funkcji. Wskutek działań MS i s. Raczkowskiej może dojść do paraliżu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów”
- ocenił.
„Sytuacja jest tym bardziej skandaliczna, że s. Gąciarek "nieudolnie usiłował" stawiać sędziom zarzuty dyscyplinarne za działania przewidziane przez prawo, co narusza podstawowe zasady praworządności, do której tak często odwołuje się sędzia Gąciarek” – zaznaczył sędzia Adam Jaworski.