Dziś w południe policja weszła do siedziby Stowarzyszenia Wolnego Słowa przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie siłą zatrzymała mężczyznę, który bierze udział w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Na antenie Telewizji Republika wyemitowano nagranie z zatrzymania. Według relacji świadków mężczyzna podczas interwencji stracił przytomność. Następnie nieprzytomny i zakuty w kajdanki został przetransportowany do karetki pogotowia.
W mediach sprzyjających władzy niemal natychmiast rozpoczęto nagonkę na mężczyznę. Policja podała informację, że przy panu Piotrze znaleziono nóż, a media niemal od razu zaczęły kolportować nieprawdziwe informacje o ataku nożownika na policjantkę.
O nieprawdziwej informacji podawanej przez media głównego nurtu mówił w Telewizji Republika Adam Borowski.
To jest bezczelne kłamstwo. To jest człowiek, który jest u nas od początku miasteczka. Przyjechał z Lęborka razem z członkami Klubu "Gazety Polskiej". Jest bardzo pomocny. Jest jednym z takich motorów wprowadzających ład w miasteczku. Przyjeżdżają tam ludzie z całej Polski i ta rotacja jest bardzo duża i potrzeba tam ludzi, którzy potrafią utrzymać ten ład. I on jest jednym z tych, którzy wprowadzają ten ład w miasteczku. Jest bardzo spokojnym gościem, więc nazywanie go nożownikiem jest czymś absolutnie haniebnym
– podkreślił Borowski.
Robert Bąkiewicz z kolei zauważył, że policja wiedziała dobrze, kto to jest, ponieważ pan Piotr był w miasteczku bardzo długo, a policja nagrywa protestujących cały czas.
Policja chciała go zatrzymać w drodze na to zaplecze logistyczne, które zorganizował Adam. I ten człowiek tam szedł, a wtedy doszło do sytuacji, w której on zaczął uciekać do pomieszczenia w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa. Cała akcja została zorganizowana po to, żeby ustawić jutrzejszych manifestantów i tych wszystkich, którzy już są pod Trybunałem Konstytucyjnym jako awanturników, bandytów i przestępców
– podkreślił.