Do dramatycznych zdarzeń doszło w piątek, 16 stycznia, przed godziną 15:00 w domu jednorodzinnym przy ulicy Jeżynowej w Myjomicach Służby ratunkowe otrzymały zawiadomienie o gęstych kłębach dymu wydobywających się z budynku. Po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów straży pożarnej i policji okazało się, że na poddaszu rozwija się niezwykle groźny, bo bezogniowy pożar.
Jak poinformował rzecznik prasowy kępińskiej straży pożarnej st. kpt. Paweł Michalski, wszystkie przedmioty użytkowe znajdujące się na poddaszu zaczęły się żarzyć bez widocznych płomieni, co spowodowało emisję silnie trujących gazów. To właśnie te toksyczne opary stały się bezpośrednią przyczyną tragedii. Rzecznik straży podkreślił również, że w domu nie było zamontowanych czujek dymu, przez co pożar mógł rozwijać się niezauważenie przez długi czas. "Wystarczy parę wdechów gazów pożarowych, które mają silne działanie trujące, żeby stracić przytomność" - wyjaśniał strażak.
Dramatyczna akcja ratunkowa
W chwili wybuchu pożaru w domu przebywała pięcioosobowa rodzina: 46-letni mężczyzna, jego 38-letnia żona oraz troje ich dzieci w wieku 1, 4 i 11 lat.
Ojciec, widząc śmiertelne zagrożenie, zdołał wynieść z domu i ocalić dwoje najmłodszych dzieci. Niestety, jego żona i 11-letni syn pozostali na poddaszu, gdzie szybko stracili przytomność.
Z pomocą uwięzionym ruszyli strażacy, którzy ewakuowali nieprzytomną matkę i jej syna z zadymionego budynku. Natychmiast po wyniesieniu na zewnątrz rozpoczęto trwającą kilkadziesiąt minut resuscytację krążeniowo-oddechową. Mimo wysiłków ratowników życia 11-letniego chłopca nie udało się uratować. Jego matce przywrócono funkcje życiowe i w stanie ciężkim została przetransportowana do szpitala w Kępnie.
Niestety, w sobotnią noc nadeszła kolejna tragiczna wiadomość. Jak poinformowały lokalne media, 38-letnia kobieta zmarła w szpitalu wskutek zatrucia gazami pożarowymi.
Śledztwo w toku. Podejrzenie awarii fotowoltaiki
Na miejscu tragedii swoje czynności podjęła grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kępnie. Rzeczniczka prasowa kępińskiej policji, mł. asp. Anita Wylęga, przekazała, że dokładną przyczynę pożaru ustali powołany w sprawie biegły z zakresu pożarnictwa.
Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że przyczyną tragedii mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej zamontowanej na budynku. Ta hipoteza będzie teraz szczegółowo weryfikowana przez ekspertów.