Wojna w PSL zagrozi Tuskowi » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Macierewicz odpowiada na „rewelacje” Tomczyka. „W tej informacji nie ma nic prawdy”

- Informacja, o której mówi pan Tomczyk, nie ma nic prawdy. Nie zostały zniszczone żadne dokumenty, żadne materiały dowodowe, one zostały przekazane do firmy amerykańskiej NIAR, w tym celu, żeby mogła ona dokonać analizy struktury samolotu. Chodzi o malutkie kawałki. To wszystko dotyczy fragmencików samolotu, 5-6 cm i zostało przekazano przez ówczesnych przewodniczących podkomisji, gdy ja tej sprawy nie znałem - powiedział w Sejmie Antoni Macierewicz, były szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Antoni Macierewicz
Sejm RP - youtube.com

Dzisiaj w Sejmie wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk, mówił o 23 elementach rządowego Tupolewa, które w 2016 r. prokuratura przekazała podkomisji smoleńskiej.

– Dowody rzeczowe zostały przyjęte bez żadnego protokołu oraz sprawozdania, to zresztą informacja od samej prokuratury. Części Tupolewa zostały zdeponowane w willi na ul. Klonowej, czyli tam gdzie mieściła się wówczas podkomisja smoleńska.(…) 5 z tych 23 elementów zostało wysłane do badań do Wojskowej Akademii Technicznej. I wiecie, co się stało z tymi dowodami rzeczowymi? One w toku tych badań zostały zniszczone. (...) Komisja Antoniego Macierewicza w toku prac pozostałe dowody, czyli 18 części samolotu Tupolew (…), zgubiła. Te dowody zniknęły. (…) Pan Macierewicz miał pełną świadomość tego, że część dowodów rzeczowych została zniszczona, a część zaginęła - mówił Tomczyk.

Zarzucił Antoniemu Macierewiczowi, że ten nie odpowiadał na wezwania prokuratury dotyczących zwrotu części Tupolewa.

Odpowiadając na zarzuty Cezarego Tomczyka, Macierewicz z sejmowej mównicy powiedział, że "wiceminister zapewne wie, tylko przedstawił to fałszywie, że to, co opisywał, zdarzyło się, kiedy byłem szefem MON i nie byłem członkiem podkomisji smoleńskiej".

- Informacja, o której mówi pan Tomczyk, nie ma nic prawdy. Nie zostały zniszczone żadne dokumenty, żadne materiały dowodowe, one zostały przekazane do firmy amerykańskiej NIAR, w tym celu, żeby mogła ona dokonać analizy struktury samolotu. Chodzi o malutkie kawałki. To wszystko dotyczy fragmencików samolotu, 5-6 cm i zostało przekazano przez ówczesnych przewodniczących podkomisji, gdy ja tej sprawy nie znałem

– mówił Macierewicz.

Dodał, że to co powiedział, że przez niego opisane i informacja została przekazana prokuraturze.

- Tak się złożyło, że pan wiceminister tego akurat dokumentu, mojego dokumentu, który relacjonuje, przekazuje informacje prokuraturze zapomniał państwu przedstawić. Gdy dowiedziałem się o tej sprawie, podjąłem działania mające na celu wyjaśnić, co się stało z tymi materiałami. Okazało się że zostały przekazane do firmy NIAR, która robiła analizę niezbędną do symulacji samolotu tak, żeby sprawdzić, jak on się rozbija, gdy uderza w ziemie, tak jak Anodina i Miller napisali w swoim raporcie. To jest sedno analizy NIAR, że samolot rozbija się zupełnie inaczej, niż wygląda wrakowisko, niż wyglądają części samolotu na wrakowisku. Udowadnia się, że samolot nie uderzył w ziemię, tylko rozpadł się nad ziemią i to efekt pracy NIAR, także dzięki tym kilkunastu materiałom - powiedział były szef MON.
 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

mn
Wczytuję ocenę...
Wideo