"Priorytetem dla nas jest przeprowadzenie egzaminów, tak gimnazjalnego, który rozpocznie się w najbliższą środę, jak i egzaminu ósmoklasistów, który rozpocznie się w przyszły poniedziałek. Zrobimy wszystko, żeby egzaminy końcowe w naszych szkołach się odbyły"
– powiedział zastępca prezydenta Lublina ds. oświaty i wychowania Mariusz Banach.
Banach poinformował, że strajk – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – zaczął się w 110 placówkach oświatowych ze 155, które prowadzi miasto. Przystąpili do niego nauczyciele (a w części szkół także pracownicy niepedagogiczni) w 32 przedszkolach (na 64 prowadzone przez miasto), w 67 szkołach (na 73 prowadzone przez miasto) i w 11 innych placówkach oświatowych jak bursy szkolne, internaty i poradnie szkolno-pedagogiczne (na 17 prowadzonych przez miasto).
W większości przypadków do szkół, w których zapowiadana była akcja strajkowa, uczniowie nie przyszli lub przyszły ich niewielkie grupy. Ci, którzy pojawili się w szkołach, mieli zapewnioną opiekę, normalnie pracowały też szkolne stołówki. "Niezwykle odpowiedzialnie zachowali się dzisiaj rodzice naszych uczniów, którzy najczęściej po prostu nie posyłali ich do szkół i do przedszkoli" – powiedział Banach.
Dodał, że spodziewał się, że od rana będą dzwonili zdesperowani rodzice, ale był tylko jeden taki telefon.
Wiceprezydent podkreślił, że władze miasta spotykają się i rozmawiają z dyrektorami szkół gimnazjalnych i podstawowych, aby ustalić, jak im pomóc, żeby egzaminy w Lublinie się odbyły. Dodał, że pracownicy wydziału oświaty i wychowania urzędu miasta zrobili krótki przegląd kadr. "Wszyscy, łącznie ze mną, są gotowi, aby w takich egzaminach wziąć udział" – zadeklarował Banach.
Według informacji lubelskiego ZNP w województwie lubelskim do strajku przystąpili nauczyciele w 782 szkołach i innych placówkach oświatowych. W wielu z nich nie było zajęć. W referendum za przystąpieniem do strajku opowiedzieli się nauczyciele 875 placówek, co stanowi 75 proc. wszystkich w województwie.