"Właśnie wpłynęły do Polski ostatnie pieniądze dedykowane województwu mazowieckiemu, co oznacza, że z budżetu unijnego w poprzedniej perspektywie dostaliśmy prawie 3,4 mld euro"
- oznajmił minister. Przypomniał, że nie było to łatwe, bowiem, by uratować unijne pieniądze przed zwrotem do Brukseli, Polska musiała w ciągu półtrora miesiąca wydatkować ok. 30 mld zł na tzw. wkład własny.
Zaznaczył, że Polska pod względem wykorzystania funduszy z polityki spójności jest prymusem, ponieważ np. Czechy musiały zwrócić 950 mln euro, Niemcy - 337 mln euro, Wielka Brytania - 238 mln euro, a Hiszpania 227 mln euro.
Zwrócił też uwagę, że proces rozliczania znacząco w Polsce przyśpieszył: rozliczanie w ramach drugiej perspektywy trwało niespełna dwa lata, podczas gdy w przypadku pierwszej perspektywy - osiem lat.