Krystyna Janda została doceniona za "mądrość, która w dzisiejszych czasach jest też odwagą oraz za niezwykłe wzruszenia artystyczne, które dają nam także obywatelską nadzieję".
Medal wręczyli aktorce: prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, były członek PZPR, oraz redaktor naczelny miesięcznika "Kraków" i były dziennikarz "Gazety Wyborczej" Witold Bereś.
Prezydent Krakowa mówił, że grono laureatów medalu "Za mądrość obywatelską"... wiele mówi o Krakowie. Choć powinien powiedzieć, że wiele mówi o wręczających... - Określa Kraków, jako miasto otwarte, wspierające nowoczesny "pozytywistyczny+ polski patriotyzm. Jako miasto opowiadające się za pluralizmem i zdrowym rozsądkiem - podkreślił Majchrowski. - Jeśli Kraków wciąż zachowuje wizerunek miasta otwartego, będącego oparciem dla idei praworządności i zasad społeczeństwa obywatelskiego, to dzieje się tak, m.in. dlatego, że potrafi docenić i szanować ludzi, którzy w każdych czasach i okolicznościach z bezprzykładną odwagą głośno przypominają o tym, że należy być przyzwoitym – dodał.
Jak mówił Jacek Majchrowski, Krystyna Janda to "głos kobiet, głos mniejszości, głos pokrzywdzonych", "zawsze po stronie demokracji, praworządności, przeciwko konformizmowi i wygodzie, przeciwko propagandzie i manipulacji".
Krystyna Janda. Pogarda. pic.twitter.com/BIa3L9JQSn — Eryk Mistewicz (@ErykMistewicz) 28 maja 2019
Laudację wygłosił aktor Jerzy Stuhr. "Co podziwiam, czego zazdroszczę, co cenię? Cenię odwagę Krystyny w życiu i w sztuce" - powiedział. "Odwaga w sztuce, to dla mnie coś takiego, że pociąga nas, podnieca nas to, co w pierwszej fazie wydaje się niewykonalne. Dopiero wtedy zaczyna się przygoda artystyczna, kiedy stajemy przed białą kartką, nie wiemy, jak ją zapisać, nie ma żadnej podpowiedzi, robimy coś kompletnie oddalonego od jakiegokolwiek stereotypu. Jesteśmy w tym sami, nikt nam w tym nie może pomóc i dlatego u Krystyny tę odwagę podziwiam" – mówił Stuhr.
Dodał, że podziwia u Jandy także inteligencję i intuicję, bo jak mówił aktorka "działa bezwiednie, a bezbłędnie" w rozmowie z widzem i jest to rozmowa "na jej warunkach".
Oto kilka przykładów inteligencji i zdrowego rozsądku Jandy. Pod koniec listopada 2018 r. aktorka była gościem programu Jarosława Kuźniara "Onet rano". Mówiła oczywiście nie o kulturze, lecz o bieżących wydarzeniach politycznych w kraju. Aktorka żaliła się, że ostatnie dwa lata były dla niej bardzo trudne. Z uwagi, rzecz jasna, na rządy Prawa i Sprawiedliwości. Wyznała wreszcie: "Dla mnie to jest tak traumatyczne przeżycie te ostatnie dwa lata, to jest tak ciężkie doświadczenie. Ja zapadłam na zdrowiu i na umyśle".
Jeszcze w 2016 r., przed 11 listopada, aktorka alarmowała na Facebooku: „Marsz Narodowców! Jezus Maria, będzie wojna! Chroń nas, Boże!”. Porównując zaś sytuację w Polsce do PRL (a KOD do „Solidarności”), narzekała:
„Ale przede wszystkim dla mnie to najgorsze, że gdy był Sierpień, to byłam na Wybrzeżu. Wiedziałam, co się dzieje. Nie ma w ogóle Kościoła tutaj! To jest podstawowa różnica! Każdy dzień strajku zaczynał się od mszy. A tu ani razu… A byłam pewna, że przed każdym marszem KOD odbędzie się msza święta i znajdzie się ksiądz, który będzie chciał czynić posługę ludziom, którzy inaczej oceniają rzeczywistość. Nie znalazł się żaden ksiądz, to jest nieprawdopodobne!”.
W 2017 r., jako gość Centrum Premier na Czerskiej, Krystyna Janda nie widziała już żadnej nadziei:
„Czytałam tyle książek o dwudziestoleciu międzywojennym. W mojej rodzinie były sympatie endeckie, rodzina była podzielona. [...] To było piekło, w wielu dziedzinach. I dzisiaj nagle pomyślałam, że przecież dziś jest tak samo, czyli my Polacy zawsze byliśmy tacy sami. Teraz te nastroje po prostu się odrodziły, nagle ktoś pozwolił, żeby to stało się normą, żeby ludzie, którzy tak myślą, mieli odwagę powiedzieć to głośno. Rodzi się faszystowska Polska, w której nie spodziewałam się, że przyjdzie mi żyć”.