Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Kral miał interes, żeby prezydent nie wetował”. Sakiewicz ujawnia kulisy rozmowy

Tomasz Sakiewicz ujawnił, dlaczego zwrócił się do Przemysława Krala i co dokładnie chciał wyjaśnić. – „Nie przyszło mi do głowy, że jest tak gorący temat” – powiedział prezes TV Republika, podkreślając, że wcześniej ich rozmowy dotyczyły wyłącznie współpracy reklamowej. Jak relacjonował, dopiero po sejmowej debacie zorientował się, że rządowa ustawa dotycząca kryptowalut może mieć dla Krala bardzo konkretne znaczenie biznesowe. – „Wiedział, że my poprzemy w tej sprawie prezydenta (...) a będzie to wbrew jego interesom, więc wolał pewnie nic nie mówić” – ocenił Sakiewicz.

Autor:

 

Onet.pl zapowiedział w niedzielę "największą przedwyborczą bombę sezonu politycznego", która ma uderzyć przede wszystkim w prezydenta RP, Karola Nawrockiego, ale także m.in. w prezesa TV Republika, Tomasza Sakiewicza.

O co chodzi? Dziennikarze Onetu twierdzą, że "duet obrotnych mecenasów związanych z KO Roman Giertych i Jacek Dubois odbił głównego bohatera afery Zondacrypto Przemysława Krala z rąk dyżurnego adwokata PiS Bartosza Lewandowskiego" i starają się obecnie uzyskać dla Krala status świadka koronnego. Wszystko to - przy poparciu Waldemara Żurka i prokuratora Marka Wełny.

W niedzielne popołudnie nielegalnie przejęta TVP przekazał, że Kral otrzymał status małego świadka koronnego i miałby w zeznaniach obciążać polityków prawicy.

 

Wątek kryptowalut i próba powiązania nieprawidłowości w prywatnej firmie z tej branży z prezydentem RP Karolem Nawrockim trwa już w narracji koalicji rządzącej od dłuższego czasu. Szczególnie wykorzystywana była przez koalicję w kontekście wet prezydenta RP wobec rządowych ustaw dotyczących rynku kryptowalut. Koalicja 13 grudnia zarzucała prezydentowi, że działa w interesie podmiotów, które mogą prowadzić nieuczciwe praktyki.

Kral liczył na ustawę Tuska. Sam to przyznał

Zupełnie inny obraz rysuje się z rozmów między redaktorem naczelnym i prezesem TV Republika, Tomaszem Sakiewiczem, a Przemysławem Kralem z 6 grudnia 2025 r. Treść tych rozmów przedstawiono dziś na antenie TV Republika.

Kral twierdzi w niej, zapytany przez Sakiewicza o ustawę kryptowalutową, że dla niego "na rękę biznesowo byłoby, gdyby ta ustawa [rządowa o kryptowalutach] została podpisana [przez prezydenta RP]".

O całej sprawie mówił dziś więcej na antenie TV Republika prezes stacji - Tomasz Sakiewicz. 

Postanowiłem ujawnić SMS. Zresztą tam, jak państwo widzą, jest pewna zgoda na ujawnienie stanowiska pana Krala. Nie było to w ramach tajemnicy dziennikarskiej. Mam generalnie zasadę, że nie ujawniam prywatnych SMS-ów. Tym razem poprosiłem o zgodę na ujawnienie jego stanowiska, ze względu na to, że to zupełnie wyjaśnia sytuację. A wyjaśnia w ten sposób, że jest dokładnie odwrotnie niż mówi rząd i media rządowe, co do intencji, istoty sprawy i w ogóle jej przebiegu. Po pierwsze ustawę w znacznej mierze tworzył sam pan Kral - ustawę Donalda Tuska tworzył sam pan Kral.

– relacjonował Sakiewicz.

Kontynuował, mówiąc: "ujawnił to zresztą pan Jadczak, jak dobrze pamiętam, mówiąc, że Kral dał Związkowi Banków Polskich treść tej ustawy, przynajmniej to, co go interesowało, a Związek Banków Polskich włożył to Tuskowi. Po drugie, z tego SMS-a wyraźnie wynika, że Kral chciał bardzo, żeby ta ustawa nie była wetowana. Dlaczego chciał? Też wyjaśnia - ponieważ to wycinało jego polską konkurencję. Czyli Tusk postanowił wzmocnić Zondycrypto, chcący lub niechcący, bo przecież ja z Tuskiem na ten temat nie rozmawiałem, wycinając konkurencję. Bo wtedy zostaje firma zagraniczna, jaką jest czy była Zondacrypto, zarejestrowana w Estonii, ale też działająca w Stanach Zjednoczonych, bo miała tam koncesję".

I generalnie rzecz biorąc Karol Nawrocki, wetując tą ustawę, uderzył w interesy Zondacrypto, chyba też nie do końca świadomie, bo nie miał zielonego pojęcia, jak wyglądają te interesy. No i ostatnia sprawa, która dotyczy mnie i Krala, myśmy w ogóle na ten temat nie rozmawiali, co on w tym SMS-ie potwierdza. Dlaczego nie rozmawialiśmy? Bo w ogóle mi nie przyszło do głowy. Ta ustawa już leżała u prezydenta do podpisu, natomiast ja po prostu nie zajmowałem się kryptowalutami. Dla mnie pan Kral był istotny z punktu widzenia reklamodawcy i o tym rozmawiałem, czyli o reklamach i zasadach współpracy.

– podkreślił, dodając: "tylko poprosiłem o wyjaśnienie wątpliwości, które zaczęły się pojawiać wokół jego osoby. No w jakiś sposób je tam wyjaśnił, lepiej lub gorzej, ale wyjaśnił".

Sakiewicz wskazał: "natomiast do głowy mi nie przyszło, że jest tak gorący temat, dlatego go o to zapytałem w tym SMS-ie. Zadałem mu pytanie po prostu dotyczące tego, dlaczego mi w ogóle nie powiedział, że jest tak gorący temat. Bo wiedział, że my poprzemy w tej sprawie prezydenta, czy my, nasi widzowie, osoby, które z nami sympatyzują, a będzie to wbrew jego interesom, więc wolał pewnie nic nie mówić, nawet nie poruszać tematu. Więc cała ta teza, że prezydent został przez nas przekonany, czy przez Krala, czy miał w tym jakiś interes, żeby zawetować ustawę, dokładnie odwrotnie. To znaczy - Kral miał interes w tym, żeby prezydent nie wetował i tak samo, w pewnym sensie my też byśmy mieli taki prywatny interes, bo Kral był naszym reklamodawcą. No ale zajęliśmy tu twarde stanowisko nasi publicyści, sam broniłem stanowiska prezydenta i tłumaczyliśmy, że najważniejsza jest to, żeby była równość gospodarcza, bo nie o to chodzi, jak regulować i czy regulować rynek kryptowalut, ale żeby jedne firmy nie były preferowane nad drugimi, a dokładnie ta ustawa to wprowadzała".

Tomasz Sakiewicz opowiedział również o okolicznościach rozmowy ujawnionej dziś na antenie TV Republika.

"Wysłałem tego SMS-a i odpowiedź dostałem zaraz po debacie sejmowej, kiedy sobie uświadomiłem, że jest w ogóle tak istotny problem. Bo do debaty to była kwestia zdjęć, którą jakaś oferma mi robiła, bo sfotografowali, że piję kawę i sfałszowanego rachunku z hotelu, w której dopisali mi jakąś piękną panią w innym pokoju. Rachunek był tak bezczelnie sfałszowany, że nawet nie zawierał numeru rachunku. No więc niezbyt poważnie to traktowałem, chociaż Giertych chyba dostawał jakieś nadwyżki rozkoszy w internecie na widok sfałszowanych rachunków. A już pomijam bardzo śmieszną pomyłkę Onetu, w której tax, czyli podatek, pomylili z taksówką..." - relacjonował. 

Prezes TV Republika podsumował: "w każdym razie dlatego postanowiłem to ujawnić, ponieważ prawda jest dokładnie odwrotna i jest udokumentowana. Znaczy można udokumentować, tam jest dalej widoczne oświadczenie, które mamy od Krala, które też to potwierdza, podpisane przez niego - oprócz SMS-ów. I oczywiście jeżeli będzie trzeba, to też dysponujemy sporządzonym przez niego spisem mediów liberalno-lewicowych, które wspierał w nieporównywalnie większy sposób, dając im reklamy i nie wiem, czy zawsze bardzo rynkowo. Tego już nie będę oceniał".

Skąd narracja bijąca w prawicę? "Chcą stworzyć wrażenie..."

Tomasz Sakiewicz został zapytany również o to, "dlaczego Kral ma być nagle utożsamiany jedynie z prawicą, czy nagle utożsamiany wyłącznie z Republiką?".

"Polują, polują, uderzają i próbują coś takiego stworzyć. Myślę, że też chodzi o prezydenta. To znaczy - żeby stworzyć jakieś wrażenie, że może coś nieuczciwie, że może coś pod stołem. Nie, wszystko było jawnie, można wszystko ujawnić, nie miałem z tym żadnego problemu. Byle nie fałszować tak bezczelnie rachunków jak ten z hotelu, bo to już było głupie"

- ocenił prezes TV Republika.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska