Środowisko polityczne, jak i medialne obecnego rządu regularnie przepuszcza narrację o tym, że prezydent RP Karol Nawrocki nadużywa prawa weta. Do tej pory głowa państwa podpisała 144 ustaw, a zawetowała 23. Niemniej, jest to jeden z elementów, którym w rozgrywce atakowania prezydenta, gra strona rządząca. W tle toczy się także kwestia nominacji ambasadorskich.
Może to też wynika z tego, o czym mówiłem wcześniej. Część ustaw była trzymana w szufladach przez Donalda Tuska i jego ludzi. Oni spodziewali się, że wybory wygra ich kandydat i wtedy przepuszczą sobie przez Sejm i prezydenta wszystkie swoje pomysły. Kiedy zobaczyli, że sztuczka się nie udała i wyborcy dali rządowi Donalda Tuska tak naprawdę czerwoną kartkę, odrzucając Rafała Trzaskowskiego, kiedy prezydentem został Karol Nawrocki - mimo wszystko, szukając możliwości, sposobu naciśnięcia nowego prezydenta, uznali, że są w stanie to przeprowadzić. Że prezydent będzie się obawiał wetować. Być może to był taki mechanizm.
– ocenił na antenie Republiki były prezydent RP, Andrzej Duda.
Polityk ocenił, że gdyby wybory prezydenckie wygrał Rafał Trzaskowski, "Polska byłaby dziś inna, a reżim Donalda Tuska pozwalałby sobie na jeszcze więcej".
"To jest reżim, odkąd łamiąc prawo, Konstytucję, brutalnie weszli do telewizji publicznej, odepchnęli od biurka Prokuratora Krajowego - Dariusza Barskiego. To nie trwa od wczoraj"
- dodał.
Konflikt na linii rząd-prezydent. Duda: to trwa od lat
Andrzej Duda został zapytany o to, kto odpowiada za konflikt na linii rząd Donalda Tuska - Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego. W jego ocenie, "wszystko da się rozwiązać z prezydentem, jeżeli tylko uszanuje się prerogatywy prezydenckie i obyczaje, które zawsze były, a które przez Platformę Obywatelską, reżim Donalda Tuska, są zrywane. I były zrywane już za czasów Lecha Kaczyńskiego - bo wtedy stosowano te same metody. Były stosowane i wobec mnie. Teraz są stosowane wobec Karola Nawrockiego".
To wszystko to jest próba kompletnego lekceważenia prerogatyw prezydenckich. To jest próba wydarcia prezydentowi prawa decydowania. Pamiętajmy o tym, że nominacje ambasadorskie są decyzją prezydenta. Tak samo, jak są decyzją ministra. Wymagają uzgodnienia, a nie mówienia, że "to my prowadzimy politykę zagraniczną".
– mówił na antenie Republiki.
Były prezydent wskazał, iż dla niego "bardziej winnymi są tu Donald Tusk i Radosław Sikorski. Nie mam, co do tego, żadnych wątpliwości".
"Donald Tusk jest wielkim prowokatorem"
Wczoraj Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej przekazał, że prezydent Karol Nawrocki zaprosił szefa MSZ Radosława Sikorskiego na spotkanie na 26 stycznia na godzinę 14. O ewentualne porozumienie w sprawie nominacji ambasadorskich, został zapytany Andrzej Duda.
Nie mam żadnych wątpliwości, że pan prezydent ma dobre intencje i chciałby normalnie prowadzić polską politykę zagraniczną. Z drugą stroną bardzo trudno jest dojść do porozumienia. Oni nie uznają argumentów - próbują wszystko załatwiać siłowo. Im się cały czas wydaje, że mają do czynienia ze słabym przeciwnikiem, którego można łatwo roznieść tym, że większość mediów liberalno-lewicowych jest za nimi. W związku z tym - cały czas będą siali propagandę, że to prezydent jest winien, że nie ma nic do powiedzenia, że musi podpisywać wszystko, bo oni prowadza politykę zagraniczną. To jest bzdura. Nie chcą przy tym pamiętać o orzeczeniach TK.
– odparł.
Podkreślił, że "rząd jest zobowiązany do współpracy z prezydentem. Donald Tusk jest wielkim prowokatorem, szczególnie wtedy, gdy ma problemy. Prowokuje różnego rodzaju awantury, żeby od tych problemów odwrócić uwagę. Prowadzi dziś taką politykę, że będzie miał tych problemów jeszcze więcej".