Cztery lata rządu PiS to takie "PiC–państwo", czyli patologia i cwaniactwo. Patologia, dlatego że wszystkie osoby, które pełnią wysokie funkcje publiczne to osoby patologiczne. Czy ktoś wyobraża sobie państwo europejskie, w którym osoba kierująca instytucją kontrolną ma za kumpla mafioso? Mafioso, który wybiera w telefonie "memory, find" i zgłasza się szef Najwyższej Izby Kontroli?
– pytał Trela, nawiązując do sprawy szefa NIK Mariana Banasia.
Za cwaniactwo uznał Trela fakt, że najwyższe urzędy w kraju są obsadzane przez "najbardziej zaufanych kumpli Jarosława Kaczyńskiego".
Kandydat KW SLD z okręgu piotrkowskiego Artur Ostrowski przypomniał, że jako poseł przez dwie kadencje pracował w sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, nadzorującej m.in. działalność NIK . Dodał, że nie przypomina sobie, aby prezesowi tej instytucji kiedykolwiek zarzucano podobne nieprawidłowości jak Banasiowi.
Zdaniem Cezarego Olejniczaka – dwójki z listy KW SLD w okręgu sieradzkim – źle dzieje się nie tylko w NIK, ale również w Sejmie. "Straż Marszałkowska za kadencji marszałka Marka Kuchcińskiego dostała ogromne uprawnienia, posiada nawet broń. W ostatnim czasie opinię publiczną obiegła informacja, że jeden ze strażników groził śmiercią jednej z posłanek. To niedopuszczalne. Pani marszałek Elżbieta Witek coś próbuje z tym robić, ale zło już się stało" – podkreślił polityk.
Jak zauważył, wyborcy i dziennikarze mają obecnie trudności z dostępem do informacji w Sejmie. Przypomniał, że w czasie, gdy marszałkami byli wywodzący się z lewicy Józef Oleksy, Marek Borowski czy Włodzimierz Cimoszewicz do takich sytuacji nie dochodziło.