Salonik VIP „dla swoich” ze Szpitala Południowego, miał być incydentem. Premier Donald Tusk, w swoim stylu, ganił ten proceder i twierdził, że należy z nim skończyć. Opisujemy kolejne, niepokojące sygnały, że „swoi” cały czas są traktowani w preferencyjny sposób.
Niepokojący sygnał. Dotarł na szczyty partii
Dostaliśmy informację od czytelników, że Anna Michalczuk, starosta powiatu żagańskiego (członek KO, radna powiatowa) miała wykorzystać swoje znajomości z komendantem lokalnego szpitala Mariuszem Piwowarczykiem, aby skorzystać z usług medycznych poza kolejką. Piwowarczyk kieruje 105 Kresowym Szpitalem Wojskowym z przychodnią w Żarach. Starosta i komendant znają się. Potwierdzają to m.in. liczne wspólne zdjęcia.
Starosta Michalczuk, poza kolejnością miała skorzystać z wizyty w poradni laryngologicznej 24 lipca 2026, a następnie 27 lipca 2026 z badania tomografem komputerowym. Również bez standardowego oczekiwania.
O sprawie był pisemną drogą poinformowany Marek Cebula - szef lubuskich struktur Koalicji Obywatelskiej i - co ważne - wojewoda. Informacja dotarła również bezpośrednio do Donalda Tuska. Potwierdziliśmy te doniesienia. Tak się stało.
Zadzwoniliśmy więc do wojewody i lokalnego „barona” Marka Cebuli. Chętnie z nami porozmawiał.
Mam informacje od zarządu szpitala i od Pani Anny. Wszystko co się wydarzyło, to były planowane przyjęcia do szpitala
– zadeklarował w wypowiedzi dla Niezależna.pl. Wobec tego nie zostały – jak potwierdził – wyciągnięte konsekwencje.
Odmowa informacji i "zaskoczenie"
Cebula – wojewoda i szef struktur KO – poinformował nas, że rozmawiał z dyrekcją szpitala o sprawie możliwego przyjęcia poza kolejką, w tym z jego zarządem. Tu pojawia się problem.
W rozmowie z portalem Niezależna.pl komendant placówki Mariusz Piwowarczyk przedstawił sprawę, jakby po raz pierwszy o niej słyszał. Zadeklarował, że nie zna szczegółów.
W jakim kontekście ta wizyta była? - dopytywał nas komendant, jakby pierwszy raz słyszał o sprawie. Odparliśmy, że wszystko wskazuje, że były to wizyty poza oficjalną kolejką. Przedstawiliśmy daty i szczegóły.
Nie wydaje mi się, to jest do sprawdzenia. Nie wydaje się, żebyśmy mówili o jakiejkolwiek kolejce do poradni laryngologicznej, przyjęcia są na bieżąco. Jeżeli chodzi o tomograf, to muszę sprawdzić. Też nie mamy tu raczej kolejek, mamy możliwość przyjmowania w miarę na bieżąco. Nie mogę rozmawiać bez dokumentacji przed sobą
– stwierdził.
Komendant nie potrafił odpowiedzieć na nasze pytanie, czy i kiedy wizyty pani starosty były zarejestrowane w systemie szpitalnym i NFZ.
Zapewnił, że udzieli żądane przez nas informacje w trybie dostępu do informacji publicznej. Niestety. Po paru dniach – wbrew wcześniejszym zapowiedziom komendanta - przyszła odpowiedź odmowna.
Fakt pełnienia funkcji publicznej nie uzasadnia ujawnienia informacji dotyczących leczenia i korzystania ze świadczeń zdrowotnych danego pacjenta, gdyż informacje te nie pozostają w związku z pełnieniem funkcji publicznej
– tak tłumaczy odmowę szpital.
Sprawdziliśmy kolejki na stronach NFZ. Nie jest tak "różowo", jak przedstawił to komendant. Na początku września w 105 Kresowym Szpitalu Wojskowym czekało się na wizytę w oddziale otorynolaryngologicznym ponad 3 miesiące. Na tomografię – prawie 2 miesiące.
Przyjęcie pacjenta do szpitala w trybie planowym odbywa się w wyznaczonym terminie według listy oczekujących i wymaga zgłoszenia się do izby przyjęć lub rejestracji.
Wielokrotnie próbowaliśmy połączyć się ze starostą Michalczuk. Bez skutku.