Gazeta pyta Michała Wójcika członka Rady Ministrów, który we współpracy z resortem sprawiedliwości przygotował projekt ustawy zakazującej adopcji przez pary homoseksualne, czy takie zmiany w prawie są w ogóle potrzebne?
"Są niezbędne, dlatego, że ta sprawa jest nieuregulowana”
– odpowiada minister.
Wyjaśnia, że "owszem, można powoływać się na art. 18 konstytucji, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny". "A także – jej art. 8 o tym, że konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, a przepisy ustawy zasadniczej stosuje się bezpośrednio".
"Ale to, mimo wszystko – ocenia - jest zapis zbyt ogólny. Jeśli dołożymy do tego fakt, że w niektórych krajach Zachodu adopcja przez pary homoseksualne jest już możliwa, okaże się, że jest najwyższy czas, by doprecyzować polskie stanowisko w tym zakresie. To jest forma obrony przed rosnącą w siłę ideologią".
Na pytanie "co jest złego w adopcji przez pary jednopłciowe? – odpowiada, że "dziecko musi być przygotowane do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, a do tego potrzebnemu są wzorce".
Przypomina, że "na gruncie polskiego prawa mówi o tym m.in. kodeks rodzinny i opiekuńczy. Choćby art. 23 – małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie".
Podkreśla, że małżonkowie "są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli".
"Polskie przepisy w wielu miejscach mówią o rodzinie rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny. Nie dwóch panów czy dwóch pań. To nie jest wymysł mój czy mojej formacji"
– mówi.
Wskazuje, że "w tej sprawie jasno wypowiedział się już Sąd Najwyższy w latach 80. ubiegłego wieku".
"Jak ktoś uważa, że dwóch mężczyzn zapewni prawidłowe warunki dla rozwoju dziecka, dostarczając mu wzorców kobiecych i męskich, jest w błędzie" - twierdzi.