W sobotę wieczorem Państwowa Straż Pożarna wydała komunikat o interwencji w Gdańsku, do której doszło po fałszywych zgłoszeniach o pożarze i nagłym zatrzymaniu krążenia u osoby rzekomo przebywającej w rodzinnym domu prezydenta RP. Do sprawy odniósł się na platformie X Sławomir Cenckiewicz, który zestawił to zdarzenie z sytuacją, jaka spotkała go dzień wcześniej.
– napisał były szef BBN na portalu X.
W kolejnym wpisie Cenckiewicz nie krył oburzenia sposobem przeprowadzenia akcji w lokalu należącym do głowy państwa. „Jakie ja miałem wczoraj szczęście, że się do mnie dodzwonili! A już byli na dachu i balkonie oraz pod drzwiami gotowi do wyważenia! Pan Prezydent w świetle tego komunikatu - a ma przecież ochronę SOP - nie miał tyle szczęścia! Co za upadek! Niech się Pan nie kompromituje, Panie Kierwiński” – stwierdził.
Czyli od wczoraj mamy fikcyjne pożary! U mnie wczoraj, dziś u prezydenta!
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) May 23, 2026
U mnie użyli czujników które wykluczyły pożar mimo zamkniętych drzwi, u Prezydenta trzeba było wejść???
I rzecz istotna: każda osoba ochraniana przez SOP ochrania również wszystkie nieruchomości lub… https://t.co/LfCPVezDkP
Luka w przepływie informacji?
Sławomir Cenckiewicz zwrócił również uwagę na kluczowy aspekt procedur bezpieczeństwa dotyczących najważniejszych osób w państwie. Zaznaczył, że każda osoba ochraniana przez SOP posiada w wykazie adresy swoich nieruchomości.
Były szef BBN ujawnił kuluarowe informacje dotyczące wczorajszej interwencji w jego własnym miejscu zamieszkania:
„Przedstawiciel administracji budynku, w którym mieszkam, przekazał mi wczoraj nieoficjalnie informację, że podczas akcji policja wiedziała, że zgłoszone przez prowokatora mieszkanie należy do mnie. Straż pożarna tego nie wiedziała”.
Dodał przy tym, że adresy nieruchomości osób podlegających ochronie SOP są przekazywane policji, a lokalne jednostki mają nad nimi wyrywkowe baczenie. „Jak było w przypadku Prezydenta Polski, że jednak weszli do mieszkania? No właśnie... w każdym razie szokujące!” – podsumował Cenckiewicz.
Przedstawiciel administracji budynku w którym mieszkam przekazał mi wczoraj nieoficjalnie informację, że podczas akcji policja wiedziała że zgłoszone przez prowokatora mieszkanie należy do mnie.
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) May 23, 2026
Straż pożarna tego nie wiedziała.
Żebyście Państwo wiedzieli - adresy… https://t.co/gG7VDjrINP
Tło wydarzeń: siłowe wejście i reakcja władz
W sobotę 23 maja 2026 roku o godzinie 19:30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze z nich, jak podała Państwowa Straż Pożarna, było „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”, natomiast drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia.
Strażacy w oficjalnym komunikacie poinformowali:
„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty”.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl - do mieszkania prezydenta RP weszła również policja.
Od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia, które są wymierzone w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z Telewizją Republika oraz PiS. Rzecznik prezydenta Nawrockiego zarzucił władzom, że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”. Zaapelował również o zdecydowaną reakcję, podkreślając: „Dziś atakowane są osoby znane publicznie, za chwilę to zagrożenie może dopaść każdego. Dlatego potrzeba zdecydowanej reakcji. Wszystkie te przypadki muszą zostać wyjaśnione”. W związku z sytuacją szef Gabinetu Prezydenta minister Paweł Szefernaker ma w trybie pilnym spotkać się z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim.
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk, który poinformował o zwołaniu na niedzielę „odprawy Rządu”. Szef rządu napisał na platformie X, że doszło do „kolejnej telefonicznej prowokacji”, dodając: „Tym razem straż pożarna otrzymała informację o pożarze w gdańskim mieszkaniu rodzinnym Prezydenta Nawrockiego”. Premier zadeklarował, że jest w stałym kontakcie ze służbami i przekazał prezydentowi wyrazy solidarności. „Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje” – zapewnił Tusk, oceniając, że „działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa. W nas wszystkich”.