Szef MSWiA Marcin Kierwiński tuż po tym, jak siły policyjne użyły siły wobec manifestujących w środę pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, ferował wyroki.
Wobec wielu osób, które zachowywały się w sposób skandaliczny wobec policjantów i także sędziów Trybunału Konstytucyjnego, będą wnioski do prokuratury i będą konsekwencje.
– odgrażał się minister.
Prokuratura gromadzi materiały
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi czynności sprawdzające. Na wstępnym etapie. Te - z zasady - mogą trwać nawet 30 dni. Jak poinformował portal Niezależna.pl rzecznik tej instytucji, Piotr Antoni Skiba, zwrócono się do wszystkich telewizji, które transmitowały te zdarzenia - także do TV Republika - o przesłanie całości materiału z przebiegu wydarzeń pod Trybunałem Konstytucyjnym. Po co?
Prokuratura będzie porównywać kadry i zdjęcia, które we fragmentach w różny sposób mogą wprowadzać w błąd co do całościowego przebiegu zdarzenia. Stąd potrzeba szerszego materiału
- stwierdził Skiba.
Prokuratura zwróciła się też do miasta o monitoring, także o materiały z nagrań policji.
Jak ogłosił szef MSWiA, Marcin Kierwiński, trzy osoby zostały zatrzymane w czasie akcji przed Trybunałem Konstytucyjnym. Na nagraniach widać, że część z nich została siłą wyniesiona przez policjantów z miejsca manifestacji.
Będzie to weryfikowane z policją. Wystąpiliśmy o zbiorczy raport i informacje w tej sprawie, kto został zatrzymany i za co. Będziemy zapoznawać się z materiałem, by odmówić podwójnej oceny procesowej
– powiedział Skiba.
Brutalność policji
Osoby zatrzymane przez policję zostały skierowane na stołeczną komendę przy ul. Wilczej. Zadzwoniliśmy więc do oficera prasowego, asp. Jakuba Pacyniaka.
Trzy zatrzymane osoby usłyszały zarzuty znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy policji. Po ich przedstawieniu zostały zwolnione. Prokuratura została poinformowana o zatrzymaniach
– poinformowował.
Na jakiej podstawie postawiono zarzuty? Jak są udokumentowane przez policję? - dopytaliśmy.
Zabezpieczyliśmy nagrania. Policjanci byli wyposażeni w kamery nasobne. Były rożne nagrania w mediach społecznościowych. Są też inne nagrania z przestrzeni medialnej. Na niektórych filmikach widać osoby zatrzymane, część osób nie wykonywała poleceń funkcjonariuszy. Zachowywała się w sposób agresywny
– powiedział oficer prasowy.
Relacje zatrzymanych osób są wstrząsające i przeczą wersji policji.
Policjanci przepychali nas i bramki. Poślizgnąłem się i wpadłem pod bramkę. Wtedy mnie wyłowili. Szarpali mnie. Wyłamali mi ręce. Odprowadzili siłą do radiowozu. Nie używałem słów wulgarnych i ordynarnych. Mówiłem jedynie: jesteście szwaby, pracujecie dla Niemca, jesteście zomozą
– powiedział portalowi Niezależna.pl jeden z nich.
Starszy mężczyzna - jak relacjonuje - został przez policję skuty kajdankami do tyłu, jak najniebezpieczniejszy przestępca. Na komendzie odmówił podawania danych. Tam doszło do dalszego skandalu.
Według relacji zatrzymanego, policjanci przesłuchiwali zamkniętego za kratą. Palili przy przesłuchaniu. Policjanci mieli nie podać swoich danych i nie mieć wymaganych oznaczeń.
Osoby, z którymi rozmawialiśmy, zamierzają skarżyć nieadekwatne i brutalne działanie policji.
Przedwczoraj szef MSWiA twierdził, również, że "prokuratura już z urzędu zajęła się panem Bąkiewiczem, ale myślę, że takich interwencji prokuratorskich na podstawie materiałów zgromadzonych przez policję będzie więcej". Zapał Kierwińskiego zderzył się z rzeczywistością.
Żeby stawiać zarzutu panu Bąkiewiczowi, czy komukolwiek, musimy mieć materiał: zeznania świadków, szerokie nagrania kto co mówił, w którym momencie. Wszystko weryfikujemy
– stwierdził Skiba.