We wtorek Trybunał Konstytucyjny poinformował, że prezes TK Bogdan Święczkowski planował w tym tygodniu zwołać posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego ws. przyjęcia projektu budżetu Trybunału na 2027 r.. Jak uzasadniono, nie jest to możliwe z uwagi na przedłużającą się usprawiedliwioną nieobecność jednego z sędziów.
Według komunikatu zamieszczonego na stronie TK dwie poprzednie próby poddania pod głosowanie Zgromadzenia planu finansowego Trybunału na 2027 rok „uniemożliwiła za pierwszym razem obecność nieuprawnionych osób na sali, a za drugim – brak dwojga sędziów, którzy opuścili posiedzenie”.
Poinformowano jednak, że "niezależnie od tego Prezes Bogdan Święczkowski przekazał projekt planu finansowego Trybunału na 2027 rok Marszałkowi i wicemarszałkom Sejmu, a także przewodniczącym sejmowych komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Finansów Publicznych z wnioskiem o uwzględnienie go w pracach parlamentu nad projektem przyszłorocznego budżetu państwa".
Co z budżetem dla TK?
Sprawa budżetu dla Trybunału na 2027 rok zrobiła się głośna po tym, gdy pod koniec sierpnia minister finansów i gospodarki Andrzej Domański informował, że w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok nie zostały ujęte dochody i wydatki Trybunału.
Według ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, projekt dochodów i wydatków przygotowuje dyrektor Kancelarii Trybunału i przedstawia go prezesowi TK. Uchwalenie projektu dochodów i wydatków Trybunału to kompetencja Zgromadzenia Ogólnego sędziów TK; projekt dochodów i wydatków Trybunału minister finansów publicznych włącza do projektu budżetu państwa.
W tej kadencji Sejm, uzupełniając wakaty, wybrał ośmioro sędziów TK. Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od trojga z nich: wybranych w marcu Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka oraz wybranego w czerwcu Sławomira Patyry.
Od pięciorga wybranych przez obecny Sejm na sędziów TK osób - wybranych w marcu: Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Macieja Taborowskiego, Anny Korwin-Piotrowska oraz wybranego we wrześniu Macieja Berka - prezydent nie odebrał ślubowania. Wszyscy złożyli je na wydarzeniu w Sejmie, używając formuły, że robią to „wobec prezydenta”. Ani prezydent, ani prezes TK nie uznają tego za ślubowanie, sędziowie ci nie zostali dopuszczeni do orzekania.
Berek: sędzia ma obowiązek zwrócić się do służb
Choć Maciej Berek, z uwagi na brak ślubowania wobec prezydenta, nie jest dopuszczony do orzekania - kolejny raz zabrał głos w sprawie przyszłości Trybunału.
Mi chodzi o logikę prawną. Jeżeli się odbiera od kogoś dokumenty, które może złożyć tylko sędzia Trybunału Konstytucyjnego, to coś z tego wynika, bo te dokumenty, które ja składam, są dokumentami, które tylko sędzia Trybunału może złożyć
– stwierdził w rozmowie w PR1.
Kontynuował: "w zeszłym tygodniu je złożyłem, pan sędzia Święczkowski powiedział, że musi poczekać na informację ze strony prezydenta, co prezydent na całą tę sytuację i że to stanowisko prezydenta powinien był otrzymać do początku tego tygodnia, w którym rozmawiamy, więc ponieważ wczoraj był wtorek, to uznałem, że początek tygodnia minął i dlatego się do Trybunału udałem, z sędzią Święczkowskim rozmawiałem, zapytałem go, czy już wie, co robi na podstawie ewentualnego stanowiska prezydenta".
I dodał: "sędzia Święczkowski powiedział, że jeszcze tego stanowiska od prezydenta nie otrzymał, że jeszcze chwilę poczeka, a jeśli nie, to wystąpi z kolejnym pismem z pytaniem, co robić, w związku z tym ja na piśmie zażądałem dopuszczenia mnie do sprawowania urzędu, bo taki obowiązek zgłoszenia się do wykonywania funkcji mam".
My nadal czekamy na pierwszy ruch ze strony sędziego Święczkowskiego, którym powinno być prawidłowe zwołanie zgromadzenia ogólnego i mamy nadzieję, że ten ruch się wydarzy
– stwierdził, dodając jednocześnie, że "zgromadzenie ogólne zgodnie z przepisami prawa zostanie przeprowadzone. Jeśli nie będzie go chciał zwołać sędzia Święczkowski, ono i tak zostanie przeprowadzone na takich zasadach, jakie z przepisów wynikają, przy takiej wymaganej liczbie sędziów, jaka jest przez przepisy wymagana".
Berek został też zapytany o wariant siłowy, którym odgrażali się niejednokrotnie politycy koalicji 13 grudnia. Nominant obozu władzy stwierdził jednak, że "wariantem siłowym jest to, że sędziowie Trybunału nie są do tego budynku wpuszczani, że sędzia Bentkowska [...] mówiła, że żeby się dostać do furtki prowadzącej na teren Trybunału, musiała przechodzić przez jakąś improwizowaną scenę w obecności jakichś osób, które tam czyniły jakieś wystąpienia".
"Siłowym rozwiązaniem jest to, co robi Prawo i Sprawiedliwość, politycy tego ugrupowania, ale także niestety sędzia Święczkowski kierujący Trybunałem, wzywający do obrony Trybunału, doprowadzili do tego, że w zeszłym tygodniu dochodziło do faktycznych starć między protestującymi a Policją"
- brnął.
Ponownie padły też słowa o policji i ewentualnym wykorzystaniu służb do pełnego przejęcia TK przez ekipę rządzącą.
Nie ma czegoś takiego, jak wprowadzenie przez Policję sędziów do Trybunału, natomiast jeżeli dochodziłoby do takiej sytuacji, w której sędzia Trybunału jako funkcjonariusz publiczny jest zagrożony w swoim bezpieczeństwie, to on ma nie tylko prawo, ale obowiązek zwrócić się do odpowiednich służb, jeśli to będzie potrzebne, także do Policji, z prośbą o ochronę
– stwierdził Berek.