Jeszcze niedawno media sprzyjające obecnej władzy żyły decyzją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w związku ze sprawą czworga asesorów sądowych, którzy w 2008 roku nie zostali powołani na sędziów przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. ETPCz zawyrokował na ich korzyść. Eksperci i komentatorzy widzieli już w wyroku możliwość uderzenia w obecnego prezydenta i podważenia jego prerogatyw odnośnie podejmowania decyzji związanych z sądownictwem.
Jednak sprawa przycichła, bo w analogicznej sytuacji znajdują się dzisiaj asesorzy sądowi. Ich powołania blokuje premier Donald Tusk. Asesorzy uzyskali rekomendację KRS, a wnioski o ich powołanie podpisali kolejni prezydenci - Andrzej Duda i Karol Nawrocki. Jednak nie mogą oni objąć funkcji z powodu braku wymaganej w ich przypadku kontrasygnaty premiera.
Ich kariery sędziowskie od kilkunastu miesięcy pozostają w zawieszeniu. Donald Tusk ani nie podpisuje postanowień, ani też nie wydaje żadnej decyzji o odmowie.
Część z nich jeszcze w ubiegłym roku zapytała KPRM o brak kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów. Odpowiedzi sprowadzały się do wskazania na brak ustawowego terminu, w którym premier byłby zobligowany udzielić kontrasygnaty oraz do kwestionowania prawidłowości działania ówczesnej KRS
– powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą" jedna z osób oczekujących na kontrasygnatę.
Bezczynność premiera Tuska. Sprawa trafiła do sądu
Jeden z asesorów oczekujących na tę kontrasygnatę złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na bezczynność premiera. "Domaga się w niej zobowiązania premiera do złożenia podpisu na postanowieniu nominacyjnym oraz stwierdzenia, że bezczynność organu nastąpiła z rażącym naruszeniem prawa" - podał dziennik.
Nie udzielając kontrasygnaty przez tak długi okres czasu, prezes Rady Ministrów naruszył ustalony podział i równowagę władzy wykonawczej i sądowniczej
– wskazał skarżący.
Dodał także, bezczynność premiera doprowadziła faktycznie do wstrzymania powołań asesorów, co skutkuje pomniejszeniem kadry sądów administracyjnych. "Takie działanie wykracza poza kompetencje premiera, gdyż kształtowanie liczby stanowisk sędziowskich i asesorskich jest wyłączonym, zagwarantowanym ustawowo uprawnieniem prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego" - napisał dziennik.
Kancelaria premiera odpiera te zarzuty twierdząc, że działania te nie są "gestem politycznego sprzeciwu, lecz wykonaniem obowiązku ochrony wartości państwa prawa i dobra wspólnego".
"Konstytucja RP nie przewiduje sytuacji, w których udzielenie kontrasygnaty byłoby obowiązkiem prezesa Rady Ministrów oraz nie wyznacza konkretnego terminu na podjęcie takiej decyzji"
- argumentuje KPRM.
O sprawie został poinformowany także Rzecznik Praw Obywatelskich, który podejmował już interwencję w przeszłości w tej sprawie. Wtedy w odpowiedzi padło, że bierność premiera wynika z wadliwego statusu KRS i nie angażował się w wyjaśnienie sprawy. Teraz biuro RPO analizuje kwestie prawne, ale nie ma decyzji o przyłączeniu się do postępowania przed WSA.