Choć tematyka paneli dyskusyjnych podczas XXI Zjazdu Klubów "Gazety Polskiej" w Sulejowie koncentrowała się przede wszystkim na najświeższych zmianach w relacjach polsko - ukraińskich, paneliści zwrócili uwagę na pewne zaniedbanie polskiej polityki czy narracji historycznej w kontekście stosunków z Niemcami.
Mariusz Błaszczak: Władysław Kosiniak - Kamysz to polityk uległy
Przedwczoraj szef resortu obrony, Władysław Kosiniak - Kamysz, podpisał bowiem niejawną, polsko - niemiecką umowę międzyresortową.
Były Minister Obrony Narodowej, a obecnie europoseł PiS, Mariusz Błaszczak, poddał analizie decyzje swojego następcy. Zaczął jednak od pewnego przypomnienia.
To charakterystyczne, jak uległym politykiem wobec Donalda Tuska jest szef MON. To przecież nie Tusk podpisał Der SAFE, pożyczkę skrajnie niekorzystną dla Polski, tylko Władysław Kosiniak - Kamysz - przypomniał Mariusz Błaszczak.
Następnie zauważył, że Władysław Kosiniak - Kamysz wybrał na podpisanie porozumienia międzyresortowego skrajnie niekorzystny moment. Zamiast bowiem zareagować wyraźnie na skandaliczną interwencją niemieckiej policji wobec polskich patriotów, którzy chcieli upamiętnić polskie ofiary II wojny światowej krzyżem, pominął zdarzenie milczeniem. Podczas konferencji prasowej razem ze swoim niemieckim odpowiednikiem uciekł od odpowiedzi.
- Dzień po tym zdarzeniu, tragicznym - bo to było pogwałcenie także naszej suwerenności - dzień po tym wszystkim Władysław Kosiniak - Kamysz podpisuje porozumienie z Niemcami, której treści nie znamy. Taką politykę trzeba odrzucić - podsumował Błaszczak.
Polityk skwitował też, że "Kosiniak - Kamysz zachowuje się jak w kabarecie", a podpisanie przez niego "Der SAFE" to "postawienie spraw na głowie". Dostało się jednak nie tylko szefowi MON. Od obecnego europosła PiS oberwał również premier Donald Tusk. Błaszczak nie miał wątpliwości, że działania premiera "koalicji 13-go grudnia" są zaplanowane.
- Celem jest podporządkowanie nas Niemcom. Donald Tusk był wielokrotnie upokarzany przez niemieckich kanclerzy - i poprzedniego, i obecnego. A jednak dalej realizuje ich politykę! Pytanie - dlaczego? A tymczasem przecież politycy ukraińscy widzą to! Proszę zwrócić uwagę, jak tę politykę może odbierać ukraińska opinia publiczna? Nie ma Tuska w Londynie, gdzie toczą się rozmowy o przyszłości Ukrainy. Wbrew swoim zapowiedziom, on nie jest silny nawet w Europie. Z punktu widzenia Ukraińców - po co mieliby gadać z z pośrednikiem, którego faktyczny autor wszelkich decyzji nawet nie szanuje? - pytał retorycznie Błaszczak.
Kluby "Gazety Polskich" źródłem oporu
Były szef MON zauważył również, że pomimo niekorzystnych okoliczności dla Polski, "trzeba zbudować opór dla działań obecnego rządu".
- Państwo ten opór gwarantujecie. I ja za to bardzo dziękuję. Trzeba podjąć działania, ażeby w przyszłym roku wygrał obóz patriotyczny. I proszę o optymizm - powiedział europoseł.
Zaapelował też o poparcie dla PiS w przyszłorocznych wyborach. Zauważył, że rok przed wyborami prezydenckimi opinia publiczna zdominowana była przez media utrzymujące, że Nawrocki nie ma szans na prezydenturę. Dziś jednak to on mieszka w Belwederze.
Równie entuzjastycznie o klubowiczach spod znaku "Gazety Polskiej" wypowiedział się Antoni Macierewicz. Marszałek - senior, ale także były szef MON.
- Nie mam cienia wątpliwości, że to [pobicie Polaków w Berlinie - red.] przestępstwo w istocie takie, jakie realizowali Niemcy w czasie wojny przeciwko Polsce. Niemiecka policja pobiła Polaków, którzy składali krzyż ku pamięci 6 milionów pomordowanych polskich obywateli. I za to nakazano ich brutalnie bić! A żaden z nich nie podejmował jakiejkolwiek agresji czy ataku. Jedyne, co chcieli zrobić, to złożyć krzyż. Nie wolno na to pozwolić! To był taki przekaz Niemców do Polaków przed układem zawartym z Polską. Moim zdaniem ta brutalność, która nigdy dotychczas nie przyjmowała tak demonstracyjnej i wojennej formy, znanej z czasów niemieckich przestępców, to jest zapowiedź. To zapowiedź, jakie stosunki mają być między Niemcami a "tymi Polakami": "Przez cały czas będziemy o nich, o polsce, decydowali. A jak Polacy nie będą chcieli, to potraktujemy ich tak, jak pokazaliśmy - powiedział Macierewicz.
Marszałka - seniora zbulwersowało, że "Władysław Kosiniak - Kamysz dokładnie powtarzał koncepcję i wersję niemiecką".
- Nie mam wątpliwości, że wszyscy powinniśmy złożyć tam krzyż i kwiaty. Zwrócę się do was w przyszłym tygodniu, żebyśmy tam pojechali i to zrobili. To jest absolutnie konieczne! - zaapelował polityk.
Sala zareagowała entuzjazmem, który pozwala wierzyć, że pomysł został podchwycony i wkrótce dojdzie do realizacji pomysłu Antoniego Macierewicza.