Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Polacy muszą wiedzieć, co się dzieje". Czarnek ostro o reakcji władz po alarmie

Przemysław Czarnek rozpoczął czwartkową konferencję prasową od wydarzeń na Lubelszczyźnie. Kandydat PiS na premiera podkreślił, że mieszkańcy obudzeni nad ranem syrenami alarmowymi przez blisko trzy godziny nie otrzymali żadnych wyjaśnień ze strony władz. – Polacy muszą wiedzieć, co się dzieje – zaznaczył, apelując o pełną transparentność w sprawach bezpieczeństwa.

Autor:

Mieszkańcy Targowiska w powiecie lubelskim zostali w czwartek nad ranem zbudzeni przez potężny huk. Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policjantów oraz wojskowy śmigłowiec. Na polu między lasami w pobliskiej Tarnawie Kolonii odnaleziono 10-metrowy krater. Okoliczne drogi zostały zamknięte, a służby oczekują na przyjazd wojska. Może to mieć związek z działaniami na Ukrainie. W nocy poderwano lotnictwo wojskowe w związku z ostrzałem dalekiego zasięgu przez rosyjskie wojsko.

Czarnek do Kosiniaka-Kamysza: mieszkańcy Lubelszczyzny zasługują na wyjaśnienia

W sieci zareagował kandydat PiS na premiera, prof. Przemysław Czarnek, który swój wpis skierował pod adresem szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza. 

Nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców. Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem - jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli. Problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji. Czy alarm był związany z rzeczywistym zagrożeniem? Czy doszło do fałszywego alarmu? Jakie były jego przyczyny?

– zapytał.

Jak zaznaczył - "w sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa państwo ma obowiązek działać nie tylko sprawnie, ale również transparentnie. Mieszkańcy, którzy zostali obudzeni syrenami alarmowymi, mają prawo oczekiwać szybkiego, jednoznacznego komunikatu wyjaśniającego całą sytuację".

"Polacy muszą wiedzieć, co się dzieje"

Niedługo później odbyła się konferencja prasowa z udziałem Przemysława Czarnka, która zaczęła się właśnie od tego, co stało się w nocy na Lubelszczyźnie, skąd pochodzi kandydat PiS na premiera. 

Ja wracam stamtąd, przed czwartą byłem obudzony przez moich krewnych, którzy dzwonili zaniepokojeni po alarmach w Lublinie. I w alarmach nie ma nic złego. Jeśli jest zagrożenie, to alarmy są po to, żeby rzeczywiście były jak najgłośniejsze. Tylko chodzi o komunikację, bo następne trzy godziny czekaliśmy na Lubelszczyźnie na jakiekolwiek informacje na temat tego, co się stało. Tak być nie może. My oczywiście jesteśmy wdzięczni służbom wszystkim za podjęcie natychmiastowych działań i za prowadzenie tych działań teraz na pograniczu pomiędzy powiatem biłgorajskim i powiatem lubelskim. Jestem w kontakcie i byłem jeszcze przed komunikatami wojska z panem starostą biłgorajskim. Od niego się dowiedziałem o tym leju dziesięciometrowym, około dziesięciometrowym właśnie na pograniczu powiatu biłgorajskiego i lubelskiego. Czekamy na transparentne informacje.

– powiedział.

Jak zaznaczył - "mamy doświadczenia już z tą władzą i doświadczenia z Lubelszczyzny, województwa lubelskiego, z gminy Wyryki. Pamiętamy tę sytuację, kiedy został uszkodzony bardzo poważnie jeden z budynków mieszkalnych. Tu na szczęście coś spadło na pola, dwa kilometry od zabudowań, ale chcemy informacji. I chcemy, żeby na przyszłość te informacje były natychmiast".

Ludzie, którzy się budzą w nocy przy alarmach, które słusznie są włączane, chcą też mieć komunikat co dalej, co się dzieje, a nie czekać trzy godziny zupełnie bez niczego, bo to budzi później rozmaite myśli, ale też rozmaite zachowania, nie zawsze takie, jak powinny być. Zatem transparentność i szybkość komunikacji tej, którą można wydać. Skoro zostały alarmy włączone, to znaczy, że była informacja o tym, że jakiś obiekt już na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wleciał. Skoro wleciał obiekt na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, to ludzie, którzy są budzeni w nocy nad ranem, chcą wiedzieć w miarę szybko, a nie po trzech godzinach, co dalej i co się dzieje.

– podkreślił kandydat PiS na premiera.

Dodał, że "nie wszyscy też nadal mają świadomość tego, mam SMS-y zresztą od innych mieszkańców Lublina, którzy mówią, no dobrze, wyło przez ponad dziesięć minut, później był ciągły sygnał, ja wiem, co to znaczy, ale wielu nie wie, co to znaczy. Więc to wszystko wymaga dogrania, a służbom tak czy inaczej dziękujemy i prosimy o szybkie wyjaśnienia tego, co się stało, co wleciało, skąd wleciało, kto wysłał to, co wleciało, skąd ten potężny huk, jak mówią mieszkańcy tamtych ziem, czyli pogranicza Biłgorajszczyzny i Lubelszczyzny, i co z tym wszystkim dalej".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska