Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afera Zondacrypto skończy się jak afera Amber Gold? Prokuratura ukrywa, gdzie jest Kral

Miesiące mijają od wybuchu afery wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto, a śledztwo budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Prokuratura ukrywa miejsce pobytu byłego prezesa Przemysława Krala, a tysiące poszkodowanych odsyła do... Estonii. Obrońcą głównego bohatera gigantycznego skandalu został poseł koalicji rządzącej Roman Giertych. Czy oszukani odzyskają swoje pieniądze? Eksperci nie mają złudzeń, wskazując na uderzające podobieństwa do afery Amber Gold. Pełne kulisy tej sprawy ujawnia najnowsza „Gazeta Polska”.

Dotychczasowe działania organów ścigania prowadzone są w niezwykle zaskakujący sposób. Status byłego prezesa giełdy kryptowalut pozostaje kuriozalną tajemnicą. Nie wiadomo, czy został tymczasowo aresztowany, ani gdzie obecnie przebywa. Minister Waldemar Żurek przyznał jedynie na antenie telewizyjnej: „Nie jest on świadkiem koronnym i jest osobą, która ma zarzuty”, kategorycznie odmawiając podania jego lokalizacji. Jak zauważa poseł i adwokat Paweł Jabłoński, brak listu gończego i działań ekstradycyjnych w sytuacji, gdy podejrzany przebywa za granicą, to zjawisko bardzo nietypowe. Polityk sugeruje, że rodzi to pytania o celowość takich działań i o to, czy prokuraturze nie zależy po prostu na tym, by podejrzany obciążył konkretne osoby.

Prawdziwą burzę wywołała jednak informacja, że obrońcą Krala został Roman Giertych. Poseł Koalicji Obywatelskiej przekonywał w oświadczeniu, że jego klient przekazał prokuraturze ogromny majątek, mający wystarczyć na zaspokojenie roszczeń. Nikt jednak nie wie, gdzie te środki się znajdują.  

Zamiast wypłaty pieniędzy, prokuratura poinformowała ofiary, że muszą zgłaszać swoje wierzytelności do sądu w Tallinnie, który ogłosił upadłość estońskiej spółki będącej operatorem giełdy. Mają na to czas zaledwie do 27 października 2026 roku.

Decyzja ta oburzyła środowisko prawnicze. Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad Vocem” ostro skrytykowało zmuszanie Polaków do ponoszenia kosztów zagranicznej pomocy prawnej. „Człowiek, który już utracił pieniądze, ma więc ponownie angażować własne środki, tym razem po to, aby w obcym systemie prawnym zabezpieczyć możliwość ich odzyskania” – podkreślili prokuratorzy. Co więcej, dziennikarze „Gazety Polskiej” skontaktowali się z estońskim syndykiem, adwokatem Margusem Lentsiusem. Przyznał on, że zna oświadczenie Giertycha, ale zaznaczył:

„obecnie ustalane są okoliczności dotyczące przedmiotowych aktywów i ich przekazania”.

Czy w tej sytuacji poszkodowani odzyskają oszczędności? Mecenas Michał Skwarzyński ocenia te szanse jednoznacznie: dokładnie tak samo, jak w przypadku Amber Gold. Warto przypomnieć, że w tamtej aferze syndyk wypłacił ofiarom zaledwie 10 procent uznanych roszczeń. Obie sprawy łączą zresztą znane nazwiska. W 2017 roku przed komisją śledczą do spraw Amber Gold Michał Tusk zeznał: „Obaj z ojcem wiedzieliśmy, że Amber Gold, mówiąc kolokwialnie, to lipa”. Jego pełnomocnikiem był wówczas nie kto inny, jak mecenas Roman Giertych.  

Dlaczego prokuratura tak chroni Przemysława Krala? Jaki jest w tym wszystkim interes polityczny i czy zespoły śledcze stały się narzędziem w rękach władzy? O tym wszystkim przeczytają Państwo w najnowszym artykule Grzegorza Brońskiego na łamach tygodnika „Gazeta Polska”. Zapraszamy do kupna pisma!

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska