Warszawska Wytwórnia Wódek Koneser to jeden z najstarszych zakładów produkujących alkohol w Polsce. Jego historia zakończyła się w 2008 r. upadłością przedsiębiorstwa (na terenie fabryki mają powstać lokale mieszkalne oraz Muzeum Polskiej Wódki). Wokół likwidacji Konesera nie brakuje jednak wątpliwości. Jednym z wątków jest sprawa 124 tys. l spirytusu, które w wyniku nierozliczenia pożyczki przeszły na własność skarbu państwa. Po upadku Konesera urzędnicy doprowadzili do jego sprzedaży po zaniżonej cenie, ale też pozwolili, aby blisko 5,8 mln zł należnej akcyzy nie trafiło do fiskusa – ustaliła „Codzienna”.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która badała kulisy upadłości, mimo że miała na ten temat informacje, nie zajęła się tym wątkiem. Śledztwo zostało ostatecznie umorzone w grudniu 2015 r. Z ustaleń „GPC” wynika, że o wątpliwościach wokół sprzedaży państwowego spirytusu i o niezapłaceniu akcyzy 25 marca 2016 r. został poinformowany Wiesław Jasiński, wiceminister finansów i generalny inspektor informacji finansowej (GIIF). Pismo w tej sprawie skierował do niego adwokat Włodzimierz Ostaszewski, pełnomocnik Realty 3 Management sp. z o.o. Projekt Developerski 6 sp.k., firmy, która przejęła należące do Konesera grunty i nieruchomości.
„Aktualnie trwa szczegółowa analiza stanu faktycznego przedstawionego w piśmie z 25 marca br. Więcej informacji będziemy mogli przekazać po zakończeniu weryfikacji sprawy” – wyjaśnia w piśmie do „GPC” biuro prasowe Ministerstwa Finansów.
Wszystko zaczęło się 18 października 2005 r. Wówczas Jacek Socha, stojący na czele Ministerstwa Skarbu, udzielił Koneserowi pomocy publicznej w formie pożyczki 15 mln zł (odsetki miały wynieść 2,4 mln zł, a całość miała zostać spłacona do końca 2008 r.). Zabezpieczeniem transakcji były nie tylko grunt oraz stojące na nim budynki przedsiębiorstwa, ale również znajdujący się w magazynach spirytus. Było to w sumie blisko 362 tys. litrów o wartości 17,423 mln zł (łącznie z wartością akcyzy). Zgodnie z umową własność spirytusu została przeniesiona na skarb państwa. Po rozliczeniu zobowiązania właścicielem ponownie miał się stać Koneser, któremu również ministerstwo nieodpłatnie pozwoliło z niego korzystać. Nigdy nie doszło jednak do spłaty pożyczki, a 27 marca 2008 r. warszawska wytwórnia ogłosiła upadłość. Ostatecznie postępowanie upadłościowe zostało zakończone ponad dwa lata później 30 czerwca 2010 r.
Kulisy upadłości Konesera badała od końca 2013 r. Prokuratora Okręgowa Warszawa-Praga. Z ustaleń „GPC” wynika, że w toku śledztwa ujawniono, iż w upadłym Koneserze pozostało 124 399 litrów spirytusu. Został on jeszcze przed upadłością wydany przez ministerstwo skarbu Polmosowi Toruń w celu sprzedaży. Problem jednak w tym, że nie określono ceny zbycia spirytusu. Krótko potem toruński zakład również ogłosił upadłość, a syndyk przedsiębiorstwa sprzedała spirytus (nie wchodził on w masę upadłościową Polmosu Toruń) innej spółce. Okazało się, że nie tylko wartość transakcji była niższa niż rynkowa, ale nie uiszczono też obowiązkowego podatku akcyzowego w kwocie 5,8 mln zł.
Syndyk Polmosu Toruń SA Katarzyna Fuks wiedziała, że spirytus, który sprzedaje, należy do skarbu państwa. Potwierdziła to w złożonych w ramach śledztwa zeznaniach. Podkreśliła jednak, że minister skarbu miał możliwość złożenia wniosku o wyłączenie z masy upadłości, ale tego nie uczynił w terminie. Uczynił to dopiero rok po sprzedaży spirytusu.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"