Relacja z 6. rocznicy tragedii smoleńskiej
Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu pojawili się dziennikarze wszystkich stacji telewizyjnych, niektóre miały tam również studia, do których zapraszano gości. Jedną ze stacji spotkała przykra niespodzianka, została wygwizdana. Krzyczano „Polsat kłamie”.
Swoją obecność zaznaczył wczoraj również tvn24.pl. Opisywali jak to "piloci bez doświadczenia" lecieli do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Zamieszczamy screen:

(Fot. screen tvn24.pl)
Po katastrofie smoleńskiej na portalu tvn24.pl ukazywały się skandaliczne teksty dotyczące smoleńskiej tragedii. W relacjonowaniu zdarzeń z nią związanych tvn24.pl mówił jednym głosem z „Gazetą Wyborczą”. Przypominamy poniżej zaledwie kilka z ogromnej ilości przykładów:
– informował tvn24.pl.„Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją”. Takie słowa kilkadziesiąt sekund przed katastrofą prezydenckiego TU-154 pod Smoleńskiem miał wypowiedzieć kapitan Arkadiusz Protasiuk – dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. To fragment, który wcześniej w stenogramie pojawił się jako „niezrozumiały”
TVN24 podał też, że 10 kwietnia 2010 r. przed wylotem z Warszawy do Smoleńska na wojskowym Okęciu doszło do kłótni między kpt. Arkadiuszem Protasiukiem a gen. Błasikiem.
– donosił portal tvn24.pl.Jak ustalił reporter programu „Polska i Świat” TVN24 – przemysłowe kamery miały 10 kwietnia rano zarejestrować rozmowę dwóch wojskowych – wyraźnie wzburzonych, kłócących się: generała Andrzeja Błasika i kapitana Arkadiusza Protasiuka. Wojskowi mieli pokłócić się o wylot do Smoleńska. [...] Generał Andrzej Błasik miał udzielić podwładnemu reprymendy i miał używać przy tym słów wulgarnych. To rzekomo przez kłótnię, która przeniosła się aż do trapu samolotu, prezydenta powitał generał Błasik, a nie kapitan Protasiuk
Temat rzekomej kłótni Protasiuka z Błasikiem całkowicie zdominował na kilka dni serwisy informacyjne telewizji, prasę i media elektroniczne. Pojawiły się nawet informacje, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poszukuje ekspertów, którzy umieliby z ruchu warg – posługując się jedynie niewyraźnym nagraniem z kamery przemysłowej! – odtworzyć treść rozmowy między pilotem a dowódcą Sił Powietrznych.
Po trzech tygodniach nagonki na gen. Błasika – prokuratorzy wojskowi prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy ostatecznie przyznali, że żadnej kłótni nie było. Płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, oświadczył: „Prokuratorzy zakończyli oględziny nagrań wideo z lotniska Okęcie z 10 kwietnia 2010 r. Nie znaleźli żadnych kadrów, które wskazywałyby na to, aby pomiędzy dowódcą sił powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem a dowódcą statku powietrznego kpt. Arkadiuszem Protasiukiem doszło do kłótni”. Co więcej, żadna z kamer przemysłowych zainstalowanych na lotnisku wojskowym Okęcie (w tym w saloniku dla VIP-ów, gdzie miało dojść do awantury) nie zarejestrowała nawet sytuacji, w której obaj oficerowie staliby obok siebie.
Portal tvn24.pl rozpowszechniał też nieprawdziwą historię o tym, że generał Błasik mógł siedzieć za sterami tupolewa.
– podawał tvn24.pl.Wojskowa prokuratura bada czy generał Andrzej Błasik mógł 10 kwietnia przejąć stery drugiego pilota TU 154 M 101 lub nakazać załodze lądowanie mimo złej pogody. Takie dwie hipotezy pojawiły się – wśród innych – po zeznaniach wojskowych pilotów.
Ustaliliśmy, że oskarżyciele z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w trakcie przesłuchań pilotów z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego pytają o podatność na naciski dowódcy załogi z 10 kwietnia kpt. Arkadiusza Protasiuka i drugiego pilota – mjr. Roberta Grzywny
Były też i „rewelacje” tego rodzaju…
– przekazywał portal stacji. Kilka miesięcy później okazało się, że porucznik Artur Wosztyl, pilot Jaka-40, którym do Katynia lecieli dziennikarze, nie złamał procedur. Rzecznik dyscyplinarny 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego uniewinnił pilota.Piloci rządowego samolotu Jak-40 lądując 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku złamali procedury – tak wynika z ustaleń wewnętrznego śledztwa komisji dowództwa sił powietrznych, badającej incydenty lotnicze. Do ustaleń jako pierwsi dotarli reporterzy TVN24
Co pisali dziennikarze tvn24.pl o II konferencji smoleńskie? „W referatach przedstawionych na konferencji pojawiły się zgniecione młotkiem puszki po napoju” – czytamy m.in. w leadzie (wstępie) tekstu na ten temat. To uznano za najważniejsze i postanowiono podkreślić. Do artykułu dołączono materiał Jakuba Sobieniowskiego, który kończy się zdaniem: „Jutro będzie drugi dzień smoleńskiej konferencji, nazywanej naukową”.